3Powrót (teksty)

AntyPiS

Po długiej bezczynności wznawiam edytowanie tej strony i pierwszym motywem, który godzi się podjąć po tak długiej przerwie jest wyraz mojej pogardy i nienawiści wobec pisactwa – bandy, której udało się przejąć w Polsce wszystkie organa władzy i która, co rozgarnięci ludzie byli w stanie przewidzieć przed wyborami 2015, wykorzystuje swą pozycję do ustanowienia w Polsce mafijnej dyktatury ciemniaków i wyrwania Polski z Unii Europejskiej.

Obecnie najczęściej odreagowuję mój codzienny gniew (to określenie wysoce eufemistyczne) na Facebooku, ale należy też ożywić i wznowić redagowanie mojej autorskiej strony. Stąd za podstawową sprawę uznałem umieszczenie tutaj niniejszego oświadczenia, które skądinąd jest oczywistością, jeśli weźmiemy pod uwagę klimat umysłowy prezentowany na niniejszej stronie od samego jej początku. Przypomnę, że początek mojej publicznej działalności jako Antyfacet miał miejsce podczas pierwszego epizodu pisackiej władzy i już wtedy jej działania były przedmiotem moich kpin z nagromadzenia obciachu wówczas niespotykanego. W latach 2015 -2019 staliśmy się świadkami i mimowolnymi uczestnikami spektaklu, który już nie jest wyłącznie groteskowy – jest de facto groźny. W okresie tym Polska przestała być krajem demokratycznym, a instytucje mające chronić obywateli przed autorytarnymi zapędami władzy zostały zamienione w zburdelizowane organy fasadowe, jak np. dawny Trybunał Konstytucyjny napakowany uzurpatorami i dowodzony przez niekonstytucyjnie wybraną miernotę. Jeszcze opór stawiają sędziowie z prawdziwego zdarzenia, Trybunał Sprawiedliwości Unii Eurepejskiej zablokował czystkę względem sędziów Sądu Najwyższego, ale prokuratura sterowana ręcznie przez gnidowatego polityka nie chroni już obywateli przed przestępcami działającymi z pobudek miłych władzy albo w jej interesie. Taki ustrój to faszyzm w początkującej fazie. I niech nikt mi nie twierdzi, że przesadzam: faszyzm nie zaczyna od gazowania ludzi, a tylko kulminuje w ten sposób, jeśli nie zostanie zablokowany. Zawsze jednak zaczyna się od „łagodnych” form nękania opozycji, zwalczania wolnych mediów, nagonki na niezależnych sędziów itp. Należy sobie postudiować tworzenie dyktatur Hitlera, Salazara, Mussoliniego czy Franco. Analogii do obecnej sytuacji Polski jest pod dostatkiem.

Piszę ten tekst na początku roku 2019, w którym mają się odbyć wybory do Parlamentu Europejskiego i krajowego. Jest to ostatnia szansa odsunięcia od władzy początkującej dyktatury, która jeszcze nie posunęła się do fałszowania wyborów i fizycznego likwidowania opozycjonistów, a „jedynie” przejęła media publiczne + stację telewizyjną biznesmena zależnego od łaski władzuni. Jeśli prodemokratyczna opozycja się nie skonsoliduje i nie stworzy silnej większości parlamentarnej, przyszłe wybory będą już tylko fasadową rozgrywką, którą wygrać może tylko partia władzy, jak w obecnym Związku Radzieckim – putinowskiej Rosji, Białorusi, czy zrusyfikowanych Węgrzech.

Jeśli w niniejszym roku nie dojdzie do przełomu prodemokratycznego, podejmę wysiłki na rzecz przygotowania sobie godnego życia w jakimś cywilizowanym kraju, póki to możliwe. Nie chcę popełnić błędu Żydów, którzy zagapili się i nie uciekli z hitlerowskich Niemiec na czas, albo którzy znaleźli się z fałszywym poczuciem bezpieczeństwa w pułapce kraju podbitego przez Hitlera, tudzież takich, którzy próbowali uciec, ale spotkali się z odmową wizy ze strony wtedy jeszcze demokratycznych rządów, acz stosujących się do populistycznych haseł.

Apeluję do przywódców prodemokratycznych partii: IDŹCIE RAZEM! Soliści opowiadający piękne programy urządzenia Polski po pisackich rządach, nic nie zrealizują ze swoich haseł. Po pierwsze trzeba wygrać wybory i to z dużą przewagą, a tego nie dokonają soliści stojący na czele kilkuprocentowych partyjek. Polskie przysłowia: Indyk myślał o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli, i o dzieleniu skóry na niedźwiedziu ujmują tę sytuację trafnie. Jeśli politykom opozycji zabraknie wyobraźni i odpowiedzialności, będzie to oznaczało, że Polak nie jest mądry po szkodzie, lecz że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.


Mój balkon z deklaracją przynależności do świata wartości cywilizacji zachodniej.