3Powrót (Antyfa0)



Wrażenia po wizycie na stronie fanów Śląska Wrocław


Wdepnięcie w rynsztok

W trakcie rutynowego patrolu internetowego na swój temat guglałem sobie standardowo (na nazwisko lub publiczną markę Antyfacet) i niestandardowo (na zbok w spódnicy, pedał w szpilkach itp.). I odkryłem niezwykle malownicze miejsce z pakietem dość świeżych uwag na mój temat. Było to forum kibiców Śląska Wrocław, a szereg wpisów dotyczących mnie pochodziło z początku października, tj. dni po Marszu Tolerancji i ekscesie z jajami, w jakim musiałem wziąć udział. W grudniu podzieliłem się odkryciem ze społecznością zeznajomionych na Fejsie, i wkrótce pojawił się dodatkowy wpis na kibolskim forum. Abstrahując od faktu, że miejsce to kipi od nienawiści i warto zastanowić się nad oskarżeniem o mowę nienawiści i nawoływanie do przestępstw przeciwko nietykalności fizycznej współobywateli, uznałem, że trzeba przeanalizować antyrozumową formację umysłów piszących tam swoje komentarze. Mózgi nakręcone nienawiścią pokazują poprzez lakoniczne wypowiedzi wizję rzeczywistości tak dziwną i egzotyczną, że aż ciekawą. Jeśli ktoś ma cierpliwość mitycznego świętego i zamierza kiedykolwiek próbować rozmowy z osobnikiem posiadającym taką wizję świata, może uznać poniższą analizę za materiał pomocniczy do próby dekonstrukcji systemu przesądów, z których składa się kibolski światopogląd. Na wszelki wypadek od razu uprzedzę, że rozmowa z nosicielami tego pakietu memów może nie być łatwa albo wręcz okazać się niemożliwą – pewne próby podejmowane przeze mnie wskazują, że oni nie potrafią rozmawiać, tylko zakrzykują oponenta wszyscy równocześnie, podobnie jak z fizycznymi atakami, jakie podejmują wobec bliźnich niepodobających się im.

1.



Zacznijmy od postu zaczynającego wątek dotyczący Marszu Tolerancji z 1.10.2011. Autor Roman Zieliński cieszy się z „bardzo dobrych proporcji” – twierdzi bowiem, że uczestniczyło w nim tylko 50 osób. Byłem tam i wiem, że to oczywiste kłamstwo – Marsz był na kilkadziesiąt metrów długi, na całej długości składał się z kroczących szeregów co najmniej 5-osobowych. Drugą sprawą uderzającą u Romana Zielińskiego jest nazywanie swych oponentów „zboczkami”, „dziwakami”, „dewiantami”, czy wreszcie „pedałami”. Oprócz oczywistego chamstwa autora świadczy to przede wszystkim o nieznajomości faktów, a w szczególności tego, że homoseksualność nie jest żadnym wynaturzeniem czy patologią, lecz stałym zróżnicowaniem występującym w populacjach ludzkich i u innych zwierząt, które nie przynosi żadnej obiektywnej szkody społeczeństwu. Drugim faktem, który umknął Romanowi Zielińskiemu jest to, że tylko część uczestników pochodu stanowili homoseksualiści – poza nimi było sporo heteroseksualistów, którzy potrafią myśleć, a na dodatek mieli ze sobą swoje biologiczne dzieci. Wśród maszerujących bardzo wiele było heteroseksualnych par okazujących sobie wzajemne przywiązanie w typowy sposób.

Osobiście nie podejmuję się ustalenia proporcji, czyli oszacowania liczebności wrogów Marszu Tolerancji – mam wrażenie, że niestety trochę ich tam było, podobno część przyjechała spoza Wrocławia, ale każdy z tych nienawistnych osobników stanowi czyjąś wychowawczą porażkę: polskiej rodziny, Kościoła trzymającego łapę na wychowaniu światopoglądowym młodzieży, szkolnych nauczycieli. Oni przecież rzucali w uczestników Marszu Tolerancji jajami, próbowali też użyć kamieni (co konsekwentnie powstrzymywała Policja) i wykrzykiwali hasła nader plugawe i nienawistne. Każda ich liczba to było ZA DUŻO!

Ale wróćmy do retoryki Romana Zielińskiego: wyraża on pogląd, że: „Naród, w którym osoby wynaturzone stanowią większość dąży do samozagłady. Jak widać na przykładzie wrocławskim – Polska ma jeszcze szansę być krajem normalnym”. Autor tych słów chyba zupełnie nie ma pojęcia o naturze i wynaturzeniu – wszystko, co robi nasz gatunek jest mniej lub bardziej wynaturzone, bo w naturze żyjąc, musielibyśmy być wciąż w lesie, a nie w miastach, samochodach, z komputerami i telefonami w ręku. Wynaturzeni jesteśmy totalnie, a przy okazji „wynaturzenia” homoseksualistów, którzy swymi czynnościami erotycznymi nie produkują dzieci, pragnę przypomnieć panu Romanowi, że istnieje pokaźna grupa celibatowego duchowieństwa, która też wykluczyła się z rozrodczości i podkopuje demografię „Narodu” polskiego, czyli przykłada się do groźby jego „samozagłady”. Jeśli bowiem jednostki ludzkie nie są same właścicielami siebie, lecz stanowią inwentarz żywy „Naroooodu”, to każdy kto pod jakimkolwiek pretekstem uchyla się od płodzenia czy rodzenia dzieci jest swego rodzaju pasożytem. Skoro jednak duchowni nie przeszkadzają Zielińskiemu, to dlaczego homoseksualiści, obok których istnieją też biseksualiści, a ci czasami dobrowolnie jakieś dziecko dostarczają światu?

Pojęcie „kraju normalnego” też się panu Romanowi nie udało – otaczają nas kraje, w których homoseksualiści są traktowani jak wszyscy inni obywatele, a ich związki są respektowane prawnie. Przede wszystkim kraje położone na wschód od Polski opierają się uznaniu tych grup obywateli za równie dobre jak inne – prym wśród nich wiedzie mocno jeszcze przesiąknięta komunizmem Rosja, sfrustrowana nacjonalistyczna Litwa, gdzie obok homoseksualistów Polacy są obywatelami niższej kategorii. Na pewno wśród „normalnych”, czyli nieprzyjaznych homoseksualistom krajów, znajdzie się też Korea Północna, Chiny, czyli różne formy tyranii, do których jakoś nikt dobrowolnie nie emigruje, a to chyba jest niezły wskaźnik atrakcyjności kraju.

2.

Pojawiają się pierwsze (by tak rzec) refleksje innych uczestników wydarzenia ze strony nacjonalistyczno-nienawistnej:





Użytkownik „greenhail” stwierdza, że media (TVN) kłamią, bo po stronie nacjonalistyczno-nienawistnej było jego zdaniem więcej uczestników, chyba że dziennikarze doliczyli również policjantów w mundurach i po cywilnemu do manifestantów po stronie „zboczeńców”. Oznaczałoby to przesądzenie przez „greenhaila”, że policjanci mundurowi i w cywilu to też homoseksualiści. Może zresztą homoseksualność jest swoiście zaraźliwa: jeśli ktoś sympatyzuje z homoseksualistami, dostrzega w nich równorzędnych ludzi albo ich ochrania, spełniając rozkazy w ramach formacji mundurowej – to też homoseksualność na niego przechodzi, pomimo faktycznej orientacji heteroseksualnej? Użytkownik „greenhail” powinien to sobie przemyśleć i zastanowić się nad drogą przenoszenia tej homoseksualnej „zarazy”: jeśli nie przez geny, więc może drogą kropelkową, jak grypa? Swoją drogą zastanawiam się, czy w ogóle TVN dawał w tym dniu relację z tego Marszu – nie mogłem sprawdzić, bo byłem na komendzie Policji i długo czekałem na moment złożenia zeznań.

3.

Chronologia wpisów na tym forum nie jest zasadą organizującą i dopiero przy skrinszocie z nieco innym widokiem widzimy, że post „greenhaila” następuje jako reakcja na post „cinka” z dnia 2.10.2011:





Cinek” wyraża żal, że proporcje „pedałów” do strony nacjonalistyczno-nienawistnej była jak 500 do 200, ale wiadomo, że informację tę podał TVN, który jest „żydowski”. Tu się trzeba zastanowić, czy bycie żydowskim oznacza automatycznie brak obiektywności, czyli Żydzi musieliby jakoś genetycznie lub magicznie być nastawieni na kłamstwo? Po wtóre, ciekawe, jaką metodą badawczą „cinek” stwierdził żydowski charakter stacji TVN? TVN jest dość dużą korporacją zatrudniającą co najmniej setki dziennikarzy, kamerzystów, techników, szereg celebrytów, więc stwierdzenie chociażby statystycznej przewagi Żydów nad Polakami w ich personelu wymagałoby prześwietlenia każdej z tych osób, czego „cinek” zapewne nie przeprowadził chociażby z braku dostępu do odpowiednich dokumentów. Domniemywam, że żadne dogłębne badania ani nie potwierdzają żydowskiej perfidii i kłamliwości, ani nadreprezentacji żydowskiej w TVN, zatem „cinek” posługuje się tylko rasistowskimi przesądami odnośnie tej „perfidia judaica” i używa narodowościowego przymiotnika żydowski jako obraźliwego epitetu nakładanego na kogokolwiek nielubianego. Jeśli „cinek” czyni tak w przekonaniu o wyższości polskiej narodowości nad innymi, w tym żydowską, to wstyd być Polakiem. Należy zgodzić się z „cinkiem”, że swój nick pisze małą literą – jest to zdecydowanie słuszna praktyka zgodna z formatem jego osobowości. Podświadomy brak szacunku do siebie budzi szczątkowy szacun!

Na skrinszocie widzimy też link podany przez niejakiego „Chmielu” do filmiku zawierającego ich manifestację o chłopaku i dziewczynie jako normalnej rodzinie, która odbyła się wcześniej w dniu Marszu Tolerancji. Co ciekawe, ich demonstracja też była ochraniana przez „pedałów w mundurach”, a zapewne też przez tych w ubraniach cywilnych. Wśród komentarzy pod filmikiem widać rynsztok podobny jak u fanów Śląska – mogę polecić tę stronę tylko osobom o odpowiedniej odporności, bo łatwo można tam stracić wiarę w człowieka.

Nieco wyżej mamy zawołanie znane z ulicznych manifestacji podane przez „Wiesława”: „Raz sierpem! Raz młotem! w różową hołotę!!!” (pisownia oryginalna). Jeśli jednak przyjrzymy się mu dokładniej, zauważymy błysk poetyckiej kreatywności: zwykle młodzieńcy o ponurych obliczach ryczą o „czerwonej hołocie”, a tu mamy „różową”, czyli poeta dostosował wers do szczególnej sytuacji, gdy miał do czynienia z homoseksualistami i ich poplecznikami (jak to brzmi!!! – to taki mój bon mot!), a wiadomo już od czasów Hitlera, że różowy jest kolorem homoseksualistów (w końcu w obozach koncentracyjnych tak oznaczano umieszczonych tam homoseksualistów). Nie wiadomo wprawdzie, skąd wziął się ten symbolizm kolorów, ale widać, że wierzących weń jest wielu, z producentami zabawek i ubranek dla dziewczynek i chłopców na czele, a to muszą być spece od związków kolorów z tożsamością i orientacją płciową, skoro nic różowego dla chłopców nie robią (zapewne, żeby nie „propagować homoseksualizmu”). Zwróciłbym też uwagę na pisownię, gdzie po zakończeniu wykrzyknień znakiem wykrzyknienia poeta raz stawia literę wielką, a raz małą na początku nowej frazy. Skąd taka niekonsekwencja u takiego mistrza języka polskiego, który na pewno jest też wielkim patriotą? Przypuszczam, że na pewno nie wynika to z nonszalancji względem polskiej pisowni, a wynikać może jedynie z rewolucyjnego zapału, w ramach którego przecież nie trzeba dbać o perfekcyjne dopracowanie formy, bo i tak należy ograniczyć się do prostych haseł, memów, które nawet w niedokładnej postaci wystarczą do poderwania do działania kogoś o gorącym sercu i świerzbiących pięściach i glanach. I nawet nie trzeba dopowiadać, co się chce zrobić z tą różową czy czerwoną „hołotą” – każdy kibol dobrze wie, a przynajmniej prokurator żaden się nie przyczepi, bo groźby karalne muszą być bardzo konkretne, żeby w polskich sądach być za groźbę uznanymi. Polskie sądy wymagają od przestępców dosłowności – gdy się coś przedstawi jako symbol albo cytat, nawet swastyka może być OK.

4.

Robimy mały skrol w górę i mamy:



Pod względem czasowym nieco wcześniej przed Wiesławem zabłysnął „A.N.T.Y.Pedały”. Treść jego wpisu raczej nie okazała się błyskotliwa: użył tylko epitetu „zjeby” w odniesieniu do redakcji onetu.pl, o którym wiadomo, że kapitałowo związany jest z TVN, czyli matecznikiem żydostwa, a więc oszukańczego i antypolskiego nastawienia, które wyraża się też popieraniem „pedałów”, bo wiadomo – byt biologiczny Naroooodu Pooolskieeeeego zagrożony jest przez te „pedały” (i przez lesbijki chyba też, nieee?), bo nie rozmnażają się. Poza tym pod względem stylu „A.N.T.Y.Pedały” popisał się dość marnie, bo figura retoryczna „spedalonych pedałów” jest typowym przykładem stylu złego, a mianowicie tautologii, mówiąc po prostu: tzw. masła maślanego. Rozumiem jednakowoż, że może to być środek emfatyczny wyrażający emocjonalny ładunek w głowie „A.N.T.Y.Pedałego”, co można by zinterpretować jako obraz „pedałów”, którzy zostali „spedaleni”. Jak „spedalić” „pedała”? Może to się da zrobić przez zgwałcenie „pedała”, bo normalnie osoba homoseksualna jest ze swej natury przygowowana do odbywania stosunków analnych, czyli tylko wykonanie tego zabiegu w sposób niemiły dla uczestnika i wbrew jego woli może stanowić jakąś przykrość, na tej samej zasadzie jak wymuszony stosunek jest przykrością dla nawet heteroseksualnej osoby żeńskiej (choć są kręgi, w których jako dowcip mówi się, że gwałt to „niespodziewana przyjemność”. Jednakowoż, aby tego dokonać, ktoś „wymierzający homoseksualiście karę poprzez gwałt” musiałby osobiście się podniecić erotycznie. Zakładając, że egzekutorami gwałtu karzącego wobec homoseksualistów mieliby być „prawdziwi mężczyźni”, sama możliwość sprowokowania siebie do erekcji w tym celu jest wręcz niewyobrażalna – zbierając się do sprawy powinni oni odkryć pierwiastek homoseksualisty w samych sobie! A to z kolei zapewne jeszcze wzmaga nienawiść do homoseksualistów – wtedy oni stają się posłańcami ze złą, być może najgorszą wiadomością: odkryciem „pedała” w sobie! Ciekawy natomiast i znamionujący kreatywność ortograficzną jest nick tego autora – „A.N.T.Y.Pedały”. Wygląda to jak szalenie arystokratyczne miano złożone z nazwiska i aż czterech inicjałów imion, jak przykładowo: Antoni, Natan, Tadeusz i ...? Ja bym sugerował: Yebaniec, ale to taka moja złośliwostka. Natomiast nazwisko Pedały brzmi trochę jak Pilardy, Metody itp., więc odmiana przez przypadki wyglądałaby następująco: Pedały, Pedałego, Pedałemu, Pedałego, Pedałym. Liczbę mnogą proszę sobie przesymulować na własną rękę – dość tego „pedałowania” tutaj. Inną sprawą jest próba wyjaśnienia źródła tej nienawiści wobec „pedałów”: czyżby nasz autor doznał jakiejś krzywdy od „pedałów”? Czy może pobili go, zgwałcili, próbowali przekabacić na homoseksualizm, odbili mu dziewczynę? Bo chyba nie są odpowiedzialni za sprowadzenie go na ten strasznie frustrujący świat?

Ale przenieśmy nasz wzrok wyżej – mamy tam wpis „starego_kibica1974”, który chwali się dwójką córek i jeszcze twierdzi, że stara się być „tolerancyjny, ale”... Niech sobie homoseksualiści będą, ale „niech się z tym nie obnoszą”. Dalej autor rozwija myśl (?): „Jeszcze tego by nam brakowało, że jakiś polski Elton John będzie ze swoim mężem/żoną dzieci wychowywał. Na takie zboczenia nie możemy sobie pozwolić.” Zacznijmy od tego „obnoszenia się” – „stary_kibic1974” mógłby zauważyć, że on i jego partnerka/małżonka przecież obnoszą się ze swoją heteroseksualnością chodząc razem pod rękę, całując się publicznie, chwaląc się swoimi dziećmi, opowiadając różnym ludziom o partnerze. To na czym ma polegać ta „tolerancja” „starego_kibica1974” wobec homoseksualistów: że on łaskawie nie będzie ich bił czy zabijał, ale pod warunkiem, że oni będą się ukrywać i poza domem udawać, że nie są sobą? Czyli że nie będą się publicznie pokazywać z partnerami (jak wolno „staremu_kibicowi1974”), okazywać sobie uczuć (jak wolno „staremu_kibicowi1974”), czyli będą udawać, że nie są sobą, taaak? A „stary_kibic1974” będzie jakimś Panem Przestrzeni Publicznej decydującym, komu wolno w niej pojawiać się i zażyłość z jakim partnerem okazywać? A kto dał „staremu_kibicowi1974” prawo do wykluczania innych obywateli i ich tożsamości z obiegu publicznego? Urodził się jako jakiś nadczłowiek, Bóg, arystokrata posiadający na własność całe miasta, gdzie ludzie byliby jego poddanymi??? Dalej mamy podniecanie się „starego_kibica1974” wizją wychowywania przez homoseksualistów dzieci. Czyżby obawiał się on przeniesienia wzorców życia erotycznego prawnych opiekunów na dziecko na zasadzie imprintingu, wpisania w umysł pierwszego obrazu rodzica, jaki zwierzę widzi po wykluciu się lub urodzeniu? Niech „stary_kibic1974” zastanowi się, jak to magicznie się dzieje, iż to przecież heteroseksualiści płodzą/rodzą dzieci, a niektóre potem i tak okazują się homoseksualne, i dzieje się to pomimo obecnego w domu wzorca heteroseksualnego związku, a ponadto nie ma żadnej reguły, ażeby dzieci z niepełnych rodzin (bez stereotypowego wzorca „ojca” i „matki” w domu) miały stawać się automatycznie homoseksualne. Rozumujmy dalej: a z czego miałoby wynikać to „zboczenie” w sytuacji wychowywania dziecka przez homoseksualistów, na które „nie możemy sobie pozwolić”? Zboczeniem, a w każdym razie przestępstwem, jest pedofilia, która faktycznie powoduje traumę u ofiary, ale kochający i troskliwi homoseksualni opiekunowie przecież nie robią dziecku krzywdy, jeśli dziecka nie biją, nie głodzą, nie znęcają się psychicznie, a wychowują je i solidnie zaspokajają jego potrzeby. Skądinąd heteroseksualni rodzice i opiekunowie potrafią być niezłymi katami dla swoich genetycznych dzieci – w naszym kraju, gdzie homoseksualistów adoptujących dzieci nie ma, nigdy nie brak bulwersujących dziecięcych krzywd i zbrodni na dzieciach, a ich sprawcami są przykładni, ze wszech miar „normalni” według kibolskich kryteriów, opiekunowie. Jeśli już skądś dzieci wychowywane przez homoseksualistów krzywdy mogą się spodziewać, to najwyżej ze strony dzieciaczków nienawistnie nastawionych przez takich rodziców jak „stary_kibic1974” – one faktycznie mogłyby stworzyć swoim rówieśnikom piekło na podwórku, w przedszkolu albo w szkole, ale TO nie będzie rezultat homoseksualności opiekunów tych dzieci lecz szkoły nienawiści w okolicznych domach i zapewne także kościołach. A jeżeli już trzymamy się przykładu Eltona Johna i jego partnera, to są oni wystarczająco bogaci, by mieszkać w dzielnicach, gdzie przysposabiane przez nich dzieci nie będą miały do czynienia z żadną nienawistną hołotą, zatem pójdą też do porządnych szkół i na uczelnie, i żyjąc wśród normalnych ludzi mogą nigdy się nie dowiedzieć, że z nimi lub ich opiekunami jest „coś nie w porządku”.