3Powrót (Antyfa0)



3Powrót (Pracownia Antyfaceta)

ANTYFA 0


ROK 2004: PIERWSZY KROK NAPRZÓD

 

Pierwszy, mały, przełom nastąpił wiosną roku 2004 dzięki internetowemu forum młodzieży studiującej w drugiej z placówek, w których pracuję/owałem(?) („B”): dość szybko pojawił się tam dział poświęcony moim ekscesom ubiorczym, założony z zamiarem pośmiania się z odmieńca i zawierający pewne zaczepki pod moim adresem. Niektórzy uczestnicy forum okazali się nie lada bystrzakami: zauważyli bowiem jakieś prześwitujące spod spodu zarysy zabronionych form bielizny (którą naonczas adaptowałem do moich kształtów i eksperymentalnie nosiłem), co doprowadziło tychże obserwatorów do pewnych głupawych wniosków. Po chwilowym zakłopotaniu nad dość prostackim sposobem, w jaki przez ówczesnych uczestników tamtego forum byłem postrzegany, zabrałem się do roboty. Spędziłem z pół nocy nad zalogowaniem się do tegoż forum (były to moje pierwsze interaktywne działania w Internecie, jeszcze robione przez modem), aż w końcu mi się to udało i walnąłem moją odpowiedź. Została już wkrótce dostrzeżona i skomentowana, po czym i ja zamieściłem moje dalsze uwagi i odpowiedzi na nowe komentarze – doszło zatem do dialogu pomiędzy mną i anonimowymi studentami, z którymi w tej placówce oświatowej na co dzień niemal miałem/mam (?) do czynienia. Reakcje na moje teksty były różne: akceptujące i nieprzychylne, jednakże niezaprzeczalny jest pozytywny efekt tego wszystkiego w postaci oczyszczenia atmosfery i wzrostu poczucia zrozumienia pomiędzy mną a ze mną pracującymi osobami. Co jakiś czas publikowałem na tymże forum jakieś moje nowe teksty – wtedy także pojawiało się parę głosów polemicznych lub rację mi przyznających, ale ja zacząłem już zdawać sobie sprawę z ograniczoności zasięgu tej prezentacji moich idei: forum owe było uczęszczane zasadniczo przez młodzież studiującą tej jednej placówki (i pracowników!), a ponadto forma prezentacji moich materiałów była dość ograniczona: każde okno przyjmowało tylko określoną masę tekstu, zatem każdy dłuższy tekst musiał być dzielony i umieszczany w następnym oknie, nie było tam także miejsca na ilustracje, a nawet czcionka nie miała innego kroju aniżeli pionowy i niewytłuszczony Courier (nieposiadający pewnych znaków). Tak więc potrzebowałem własnej strony internetowej.

 

W międzyczasie nastąpił kolejny krok postępu w zakresie obuwia wdrożonego do użytku poza domem: pozwoliłem sobie na wprowadzenia zimowych kozaków o umiarkowanie szpiczastym nosku i szpilkowatym obcasie średniej wysokości i o okładzinie przeze mnie wytłumionej. Buty te były nową jakością w moim „parku maszyn”: cechowały się znaczną lekkością i przyjemną oraz dobrze wykonaną geometrią obcasów, zaś dzięki szpiczastemu kształtowi skończył się problem z przecieraniem cienkich wyrobów pończoszniczych przez stukanie dużym palcem o dno buta. W miejscu pracy „B” (gdzie konwersowałem na forum) dość szybko wdrożyłem te buty do codziennego zimowego użytku, natomiast w głównym miejscu („A”) przywdziałem je po raz pierwszy na imprezę przed Bożym Narodzeniem, kiedy wszyscy starają się być dla siebie mili. Od tego momentu sporadycznie a potem regularnie jąłem w nich przychodzić także na regularne zajęcia ze studentami, jednak nie ze wszystkimi grupami (tu kierowałem się postrzeganą przeze mnie atmosferą i jakością relacji pomiędzy mną a daną grupą). Było to pod koniec roku 2004 i do wiosny 2005. Zapewne raz, czy dwa pozwoliłem sobie przyjść do pracy latem w bezrękawnej bluzeczce, jednak o stosunkowo prostym fasonie i bez żadnej ażurowości tkaniny. Rok 2004 był ogólnie całkiem niezły: wdrożyłem do użytku w pracy (i przyzwyczaiłem do tego otoczenie) spodnie–rybaczki, noszone wprawdzie do dość prostackich prawie „męskich” klapek znacznie zakrywających stopy, lecz ze zmienną determinacją nosiłem do tego polakierowane paznokcie: w najlepszych momentach na czarno, w okresie słabszej dyspozycji psychicznej – pociągnięte bezbarwnym. Nabrałem też poczucia komfortu w pokazywaniu ciała wolnego od owłosienia, czyli cechy specjalnie wytworzonej u mężczyzn przez presję selekcyjną ze strony samic białej odmiany homo sapiens (?), aby skoncentrować monopol na urodę u „kobiet”, zaś mężczyzn uczynić zwierzętami pociągowymi do ciężkich robót fizycznych i wyniszczającej walki, a także aby uzasadniać przymus zakrywania męskiego ciała i stworzyć ekshibicjonistyczną przestrzeń, w której wyłącznie panują samice.

t Poprzednia Następna