3Powrót (Antyfa Wstęp)

3Powrót (Pracownia Antyfaceta)



ANTYFA 1

Oto moja „Antyfa 1”: jest to akcja internetowa. Jak już dobrze wiecie, jestem obrażony ubóstwem form odzieżowych „oferowanych” mężczyznom przez obecną „modę” i, co za tym idzie, handel. O ofercie właściwie trudno tutaj mówić: jest to jedynie produkcja sortów mundurowych będących realizacją nakazów stereotypu męskiej roli płciowej, w którym nie ma miejsca na optymizm cielesny, zmysłowość doznań pochodzących od odzieży, ani na fantazyjność wzorów, by nie wspomnieć o chociażby odrobinie prowokacyjności, czyli cechy odzieży przeznaczonej dla naszych pań. Nie ma sensu długo dowodzić rzeczy oczywistych – pokażę tylko proporcje liczby stron w przypadkowo wybranym katalogu firmy wysyłkowej: dla pań mamy 103 strony, zaś dla panów – 23 (Quelle, oferta”Scena Mody” do końca lipca 2006). O monotonii wyrobów dla panów w porównaniu z feerią rzeczy przeznaczonych dla pań można by pisać długo, lecz nie to jest celem tego tekstu.

 

Otóż postanowiłem przeprowadzić internetowy happening. Ciekaw jestem, co mają do powiedzenia wytwórcy odzieży adresowanej do mężczyzn, czy zdają sobie sprawę ze ślepości uliczki wzorniczej, w jakiej ten dział mody (?) się znalazł, czy potrafią sobie wyobrazić, że istnieją mężczyźni (bynajmniej nie transseksualiści), którym te formy odzieżowe nie odpowiadają, lub nawet, którzy się nimi brzydzą i czują się obrażeni będąc zmuszonymi je nosić. Oprócz ubóstwa wzorniczego, wraz z odzieżą męską otrzymujemy przekaz ideowy: w każdym momencie jesteśmy ubrani paramilitarnie: jeśli w stylu nieformalnym, to sportowo, jeśli zaś formalnie, to w garnitur – tekstylną salonową wersją zbroi, notabene tożsamą z wojskowym mundurem wyjściowym nawet jeśli idzie o segmenty, z których się to składa. Dlatego też postanowiłem rozesłać do grupy producentów odzieży męskiej mail z zapytaniem o brakujące składniki ubioru męskiego: tym razem odnośnie takich artykułów, jak suknie, spódnice oraz fantazyjne bluzki, czyli składniki odzieży tabuistycznie zastrzeżone dla kobiet, a których użycie przez mężczyzn mogłoby wzbogacić ich życie o nowe doznania, lepsze warunki higieniczne i bardziej odpowiedni wyraz dla męskich osobowości o charakterze niewojowniczym.

 

Oto treść niniejszego maila:

 

Zapytanie o ofertę”

 

Witam Państwa,

 

Czy w ofercie Państwa zakładu znajdą się następujące artykuły odzieżowe dla mężczyzn:

 

A.

B.

C.

D.

E.

F.

G.

H.

 

Niniejsze zapytanie NIE JEST ŻARTEM i Państwa odpowiedź lub jej brak zostaną odnotowane na mojej stronie internetowej Biuletyn Myśli Antyseksistowskiej „Antyfacet” (antyfacet.com.pl).

 

Jestem bowiem niezmiernie ciekaw, czy producenci odzieży męskiej zdają sobie sprawę z faktu, że odzież sprzedawana obecnie z etykietką „męskie” może nie być akceptowana przez wszystkich klientów, a także, że klienci ci dostrzegają ubóstwo form oraz niską ergonomię tych ubrań, co w połączeniu z ich paramilitarnymi podtekstami ideologicznymi doprowadza ich do obrzydzenia i poczucia poniżenia, wobec widocznego zróżnicowania stylów i form oferowanych użytkownikom żeńskim. Dla klientów nieidentyfikujących się ze sztywniackim stylem garniturów, rywalizatorskim podtekstem ubiorów sportowych oraz nieakceptujących dogmatycznie nakazanych do noszenia (lecz anatomicznie i fizjologicznie dla mężczyzn absolutnie niewskazanych!) spodni pozostają zatem jedynie formy odzieżowe pierwotnie wykonywane dla użytkownika żeńskiego, co powoduje pewne niedopasowanie odzieży do typowego kształtu organizmu męskiego i konieczność dokonywania przeróbek na własną rękę, których efekt często nie jest idealny. Na dodatek, ten typ konsumenta mody musi kupować odzież dla siebie wstydliwie i ukradkiem na działach odzieżowych dla osób żeńskich lub w sprzedaży wysyłkowej, gdzie nie ma się bezpośredniego wglądu w nabywany artykuł odzieżowy, by nie wspomnieć o braku możliwości jego przymierzenia i kosztach wysyłki. Zauważmy, że nawet pierwotnie męskie formy odzieżowe przejęte przez kobiety są krojone dla nich od początku procesu produkcyjnego, dzięki czemu odzież dawniej męska leży na użytkowniku żeńskim perfekcyjnie i nie tylko nie wymaga przeróbek krawieckich, ale też nie budzi społecznego poczucia niedopasowania stroju do osoby. Nie tylko ja jeden uważam, że najwyższy już czas na odtabuizowanie form odzieżowych otwartych u dołu oraz fantazyjnie zdobionych i odkrywających zadbane ciało z użytku wyłącznie przez osoby o żeńskich organach płciowych – redagując moją stronę internetową otrzymuję szereg sygnałów od osób płci męskiej przyznających mi rację zarówno w zakresie mojej diagnozy sytuacji, jak i moich postulatów. Pragnę Państwu uświadomić, że firma odzieżowa, która wykryje tę niszę rynkową może na tym wygrać w stosunku do konkurencji siedzącej w utartej koleinie. Obudzenie w mężczyznach „bakcyla” zdobienia siebie i dogadzania sobie przez odzież o przyjemnych cechach użytkowych oraz fantazyjnym wzornictwie może pozwolić producentom odzieży na otwarcie całkowicie nowego toru produkcji i zbytu, którą to strategię nagminnie stosują np. firmy farmaceutyczne. Jest to różnica w podejściu do handlu znana z anegdoty o dwóch producentach obuwia sondujących rynek afrykański: widząc ludzi masowo chodzących boso, jeden wrócił do kraju zrezygnowany, uznając, że tam butów się nie nosi, stąd nie ma sensu próbować je sprzedawać. Drugi producent, tylko zatarł ręce i zabrał się do pracy: w produkcji i marketingu. Którym rodzajem producenta jesteście Państwo?

 

Z poważaniem,

Naczelny Antycacet Rzeczypospolitej Polskiej

 

 

Niniejszy tekst wysłałem do następujących producentów wyłonionych przez umiarkowanie intensywne poszukiwanie w Internecie:

 

Powyższy pakiet firm odzieżowych nie stanowi w najmniejszym stopniu reprezentacji o charakterze statystycznym, zaś o doborze tych firm a nie innych zadecydowała ich pozycja w przeglądarce lub spisie branżowym. Celem tej akcji jest poznanie mentalności producentów odzieży męskiej a nierzadko także pracujących dla nich projektantów.

Wysyłka maili miała miejsce 13.07. ok. godz. 1.15 i w miarę wpływania odpowiedzi będę je opracowywać i zamieszczać w tymże pliku mojej strony.

PODSUMOWANIE

Najwyższy czas zamknąć akcję i wyciągnąć wnioski. Niniejszy mail nie dotarł (i przez internetową maszynerię został zwrócony) do trzech następujących odbiorców:

Odpowiedź nadeszła (już następnego dnia) jedynie z firmy Zakład Produkcyjno Handlowo Usługowy Dawid, Złochowice i oto ona:

Witam

 Nie.

Widać, że Antycacet się nudzi.*

 Pozdrawiam

INTERPRETACJA

Niewątpliwie na mały plus należy ocenić fakt wysłania odpowiedzi w ogóle – pozostali adresaci, do których mail niewątpliwie dotarł, nie pofatygowali się, aby stuknąć w klawiaturę cokolwiek. Odpowiedź zakładu ze Złochowic świadczy o niepoważnym potraktowaniu problemu – najwidoczniej pracujący tam projektanci odzieży i marketingowcy nie wierzą, że istnieje kategoria klientów odrzucających ograniczoną ofertę wzorniczą, w której znajdujemy spodnie i tylko spodnie, żakiet/marynarkę i ewentualnie kamizelkę plus kołnierzykowa koszula i krawat. De facto niniejsza odpowiedź nie różni się zasadniczo od braku odpowiedzi, czyli sposobu potraktowania mojej prowokacji przez pozostałych producentów odzieży męskiej. No cóż, szanowni producenci... Myślę, że znajdziecie się z ręką w nocniku – gdybyście myśleli perspektywicznie, to oprócz sztywniackiej formy, jaką jest spodniowy i maksymalnie zakrywający garnitur, opracowalibyście (chociażby jako modele studialne i awangardowe) parę zestawów opartych o odpowiednio dopasowane do żakietów spódnice, przy czym spodziewając się ocieplenia klimatu, byłby też czas „wymyślić” męską marynarkę z krótkimi rękawami (co widziałem w użyciu u mojego uniwersyteckiego łacinnika w późnych latach 80. XX w.), jeśli nawet elegancka bluzka bez rękawów jest dla Was niewyobrażalna, by nie wspomnieć o męskiej sukni. Spójrzcie na producentów samochodów: oni wręcz prześcigają się w wymyślaniu rzeczy nowych i przedstawiają je na branżowych targach bacznie obserwując recepcję najdziwniejszych nawet concept cars u potencjalnych nabywców. Wy najwidoczniej zastygliście spocząwszy na laurach i myślicie, że mężczyźni nigdy się nie połapią odnośnie oszustwa projektantów dostarczających im co sezon ten sam od niemal wieku niezmienny produkt, którego właściwości użytkowe i estetyczne nie rozwinęły się zupełnie, pomimo iż męska rola płciowa w cywilizowanych krajach uległa już poważnym zmianom. Ja, mały Antyfacet, deklaruję, że żadnego Waszego garnituru nigdy już nie kupię, a ubiór męski, który wreszcie można będzie nazwać strojem kupię u Sandry Kuratle albo Jeana Gaultier'a tudzież zrobię sam adaptując rzeczy, które można kupić na stoiskach dla Klientów 1 Kategorii, czyli naszych pań.

-------------------------------

*Ja nie mam czasu, by się nudzić. Jednak przeglądając strony polskich producentów odzieży męskiej istotnie, o mało nie padłem z nudów – nieustanne déjà vu.