3Powrót (Antyfa Wstęp)

3Powrót (Pracownia Antyfaceta)



Antyfa 2: 28.02. 2007

Prolog

Po wiośnie lub jesieni, jaką cieszyliśmy się w zimie, wielkimi krokami zbliża się wiosna właściwa. Większość obecnej pory roku spędziłem chodząc w średnioobcasowych czółenkach, i uznałem je za obuwie przyjemne i praktyczne (łatwe do przywdziania w biegu i umożliwiające wietrzenie stóp poprzez chwilowe i dyskretne ich wyjęcie z buta bez użycia rąk). W związku z tym postanowiłem rozwinąć „park maszyn” i wzbogacić go o czółenka półotwarte, w których oprócz powyższych zalet otrzymujemy stały przewiew przez otwarcia boczne. Oprócz tego miałem zamiar kupić płyty meblowe potrzebne do ukończenia projektu szafki. Nie ulegało dla mnie wątpliwości, że połączę ten wyjazd na miasto z akcją nieposłuszeństwa ubiorczego, tym bardziej że miałem zamiar kupić buty zabronione mocą obyczaju, a aby je kupić dobrze, należy je przymierzyć w atmosferze komfortu i porównać ofertę paru sklepów. Fortunnie okazało się, że Voca jest chętna, by mi w tym towarzyszyć, więc chwyciłem w ręce 2 plansze z hasełkami znanymi już z poprzednich akcji, lecz przecież stale aktualnymi, i o umówionej porze (godz. 16) ruszyłem w drogę. Pierwsze dwa hasła były na dwóch stronach tej samej planszy, a trzecie hasło było na osobnym nośniku. Ze względu na ogólność i polityczny charakter, hasło „konstytucyjne” niosła Voca, a hasła dotyczące kondycji samca – ja.







Ubrałem się w ongiś kupione niedrogie kozaki na szpilce o zaokrąglonych noskach, w których trzeba pochwalić geometrię, czyli dobry montaż obcasa oraz jednakowe wymiary obu egzemplarzy – wcześniej nie miałem okazji wypróbować tej pary w dłuższych wyjściach poza dom. Poza tym miałem płaszcz, a pod nim, prostą ciemno niebieską spódnicę polarową i cieliste pończochy ok. 20 DEN niezbyt wyszukanego standardu, czyli bez ekstrawagancji. Małe wyzwanie mogło się wiązać z porą dnia, w której opuściłem dom w kontrkulturowym stroju – większość ludzi wtedy kończy pracę i trafia do sklepów.

Akcja

Gdy spotkaliśmy się i przejechaliśmy na miejsce, wyszliśmy do hipermarketu budowlanego, dzierżąc hasełka. Wkrótce okazało się, że z powodu nieczynnej piły zakupy w hipermarkecie budowlanym ograniczą się jedynie do nabycia uzupełniających drobiazgów. Nasze wejście do tego marketu nie było jednakże po darmo – natknęliśmy się na pewnego młodego pana, który poprosił o możliwość zrobienia mi zdjęcia swoją komórką, na co się zgodziłem. W ramach rewanżu natomiast, ja poprosiłem o zrobienie mi zdjęcia moim aparatem, co także zostało spełnione. Pozdrowienia dla tego Pana! Oto efekt (niestety tutaj Voca jest ujęta szczątkowo – nie była zbyt kontrowersyjna, a poza tym nie było dość miejsca do oddalenia się, by objąć obiektywem i ją):

Następnie udaliśmy się do dwóch sklepów obuwniczych ulokowanych we wrocławskim Auchan: do Deichmanna i CCC, gdzie, jak klient pierwszej kategorii, z pełnym luzem i celebrą obejrzałem ofertę obuwniczą obu sklepów, poprzymierzałem kilka okazów, po czym kupiłem jedną parę. Oto, jak wyglądaliśmy po wyjściu, trzymając trofeum tej eskapady:






Niestety, w tym dniu fotografowanie Voci nie udawało się: najwidoczniej flesz niewystarczająco mocny był, by porządnie naświetlić zdjęcie, stąd po sztucznym rozjaśnieniu takie ono dość impresjonistyczne.

Podsumowanie

Po pierwsze kupiłem poszukiwany model butów (patrz na prawo), i jakkolwiek przy bliższym badaniu nie okazały się identycznie zmontowane (czy są producenci zdolni to osiągnąć?!), będzie z nich pożytek. Niewątpliwie pokazaliśmy także hasełka paru ludziom, dając im co nieco do myślenia. Odnosi się to zarówno do sympatycznego młodego Pana-z-aparatem-w-komórce, który sfotografował mnie dla siebie i dla mnie, jak i do paru osób starszych, które odprowadziły nas zdziwionym wzrokiem, a na co Voca odpowiedziała czarującym uśmiechem. Ponadto znaczna liczba klientów sklepów obuwniczych musiała nam się przyjrzeć, odczytując hasełka. Budujące też jest, że w większości przypadków albo nas nie zauważono, albo spotkaliśmy się z tak taktownym zachowaniem się osób postronnych, że żadnych ich reakcji nie odnotowaliśmy. Zatem uroczyście przyznaję: 5 złotych tipsów Panu-z-aparatem-w-komórce oraz P. T. Wszystkim, którzy zachowywali się poprawnie. I dotyczy to również załóg obu sklepów obuwniczych, które nie okazywały żadnych reakcji zbulwersowania, a jedynie w nienarzucający się sposób spełniały swoją powinność – także one otrzymują po 5 złotych tipsów. Na szczególne podziękowania zasługuje Voca, która zgodziła się na tę małą wycieczkę po pracy pomimo braku zamiaru dokonywania własnych zakupów. Liczę, że na dalszych takich akcjach aparat będzie się sprawował lepiej i pamiątkowe foty uzyskają należytą jakość.

Należy też odnotować, że pomimo pory późnego popołudnia nie trafiliśmy na tłumy ludzi ani żadne wrogie reakcje stadne, choć istotnie ryzyko mogło być wyższe, albowiem podczas opuszczania samochodu byliśmy widziani przez szereg osób, zatem pozostawialiśmy auto „naznaczone” jego przynależnością do tak kontrowersynego towarzystwa. Jednocześnie fakt, że nosiliśmy hasełka mógł trochę wpływać na uznanie nas za zwariowanych prowokatorów, artystów happeningowych itp., co zawsze łagodzi efekt szoku związanego z przekraczaniem tabu kojarzonego z praktykami erotycznymi. Godzi się jednak zauważyć, że naszym celem jest sprawienie, by przekraczanie tabu w wyglądzie zostało uznane za niekontrowersyjne również w życiu codziennym i za niezwiązane z żadnymi zachowaniami płciowymi, tak jak stało się z noszeniem spodni przez kobiety/osoby żeńśkoorganowe.