3Powrót (Antyfa Wstęp)

3Powrót (Pracownia Antyfaceta)



Antyfa 2: 2.04. 2007

Prolog



Dzisiejsza data oznacza, że nie mogłem bezczynnie siedzieć w domu: w mediach nie uświadczysz niczego innego prócz panegiryków o Janie Pawle II i zachwytu nad nami, którzy i w dniu jego śmierci, i w każdą jej rocznicę odbywamy narodowe rekolekcje i, jak wierzą prawicowi socjolodzy, stajemy się dla Europy nauczycielami cnót i wartości. Skoro zrobiłem był wcześniej hasełko skłaniające do refleksji nad zgodnością języka pogardy i nienawiści wobec nieszkodliwych odmieńców, a duchem Ewangelii i nauczania zmarłego papieża, naturalną i logiczną koleją rzeczy było, abym w tym dniu wyszedł z nim w teren. W końcu w nauczaniu papieża jest ukryta bomba z opóźnionym zapłonem: z jednej strony głosi piękne hasła miłości bliźniego i miłosierdzia, a z drugiej dostarcza pseudoargumentów przeciwko wszystkim ludziom realizującym swoje życie erotyczne albo role płciowe inaczej niż większość. Nie ulega też wątpliwości, że w Polsce ta druga, oparta na niewiedzy, część jego nauczania zapadła w świadomość większości wierzących, i stąd mamy teraz wiele napięć społecznych na tym tle.





Oprócz przekazu politycznego miałem do zrobienia niewielkie zakupy spożywcze w hipermarkecie Carrefour. Pogoda w tym dniu była doskonała: słońce, temperatura ok. 20° i przyjemny, umiarkowany wiatr. Stąd też należało, jak się to na wiosnę mówi, odsłonić nogi. Postanowiłem dokonać pewnego przełomu: użyłem czarnych pończoch ok. niepełnych 20 DEN i szpiczastych półotwartych butów typu palce-pięta, które wcześniej średnio dyskretnie skrywałem pod spodniami (co uważam za poniżające). Odnośnie butów warto dodać, że jeszcze w XVII w. nie wiedziano, że buty takie „nie przystoją” mężczyznom (patrz zacytowany fragment holenderskiego obrazu z tamtego okresu po prawej). Dzięki szalenie dziwnemu postępowi ludzkości w zakresie zawłaszczania wszystkiego co ładne i przyjemne przez kobiety, dzisiaj „wiadomo” już, że przewiew i szyk osiągany dzięki takim butom przysługuje wyłącznie posiadaczom żeńśkich organów płciowych. No i oczywiście kilku samcom niepokornym, do których mam zaszczyt się zaliczać. Ponadto przywdziałem niedawno przerobioną spódnicę z czarnego sztruksu sięgającą nieco za kolana, jasno zieloną (czyli sprzeciwiającą się męskiemu ponuractwu kolorystycznemu) bluzkę/sweterek, i szarą polarkową kurtkę o długości również niezbyt akceptowanej u mężczyzn (patrz zdjęcie z lewej zrobione na parkingu Carrefour'a).

Akcja

Tym razem działo się niemało. Wychodząc z domu natrafiłem na trzech młodzieńców w stylu kibolskim, z którymi mogłem już mieć wcześniej do czynienia, lecz tym razem nie szli watahą, to i interakcja była inna. Mijając mnie jeden z nich zapytał: „Co się panu stało?” i odpowiedziałem pokazując planszę z hasełkiem. Chłopcy powoli odczytali zawarty tam przekaz, z pewnym trudem na wyrażeniu honoris causa i zadali pytanie, czy jestem pedałem, tak jak tam pisze. Wyjaśniłem, że to przewrotne hasło przeciwko obrażaniu ludzi, którzy są inni, i jeden z nich jeszcze się upewnił, czy ja lubię kobiety, więc zapewniłem, że baaardzo lubię, i wtedy atmosferka się rozluźniła (jest to najwidoczniej dość ważna sprawa). Żałuję, że nie dopowiedziałem, że tak bardzo lubię kobiety, że uważam za słuszne, żeby uczyć się od nich, bo one wiedzą co dobre – czynię to teraz. Zamiast tego powiedziałem coś o wolności jednostki, ale tematu nie rozwinęliśmy, bo jeden z rozmówców zapytał, czy może mi zrobić zdjęcie do komórki. Zgodziłem się i nawet odpowiednio stanąłem – mam nadzieję, że rozdzielczość wystarczyła, żeby hasełko było czytelne. W międzyczasie inny z nich rozważał, jak ja mogłem się tak ubrać, i zauważył, że ogoliłem nogi, uznając to za tragedię. No cóż, znam inne rzeczy, które można za tragedię uznać, a co do usuwania owłosienia z nóg, to można wiele dobrych powodów wskazać, choć w krótkiej rozmowie pod blokiem trudno poruszyć wszystkie. Dość powiedzieć, że to właśnie kobiety dość nachalnie nam co krok uświadamiają, że gładkie i błyszczące ciała są ładne i obiecują przyjemne doznania dotykowe. Za chwilę rozeszliśmy się, zostałem nawet nazwany ziomalem (to chyba sukces), nie spodobało mi się natomiast rzucone przez nich na odchodnem pytanie, czy mam jakieś drobne – dziwny to obyczaj.

W Carrefourze natomiast nie było żadnych ciekawych motywów – zapewne jakieś jednostki zauważyły coś niecodziennego w moim wyglądzie, lecz nie zareagowały w żaden sposób. Niewątpliwie jeden z ochroniarzy przyglądał mi się długo, gdy stałem przed kasą, gdzie JEDNA starsza pani chyba z 10 minut płaciła za rachityczne zakupy złożone z kilku produktów. Zatem ustawiłem hasło w sposób czytelny dla ochroniarza, i sądząc po jego wzroku widział napis i myślał. No i dobrze. Wróciłem bez sensacji, robiąc sobie po drodze automatyczne zdjęcie z aparatu położonego na krawężniku.

Podsumowanie

Akcję uznaję za bardzo owocną. Po pierwsze przełamałem tabu z nowym rodzajem butów i czarnymi pończochami – tego koloru w żadnym wypadku nie można zinterpretować jako warunkowo dla mężczyzn dozwoloną „nagość sportową”, czyli szorty i gołe nogi. Zgodnie z prawami fizyki, kolor czarny w wyczuwalny sposób absorbuje energię ze słonecznego światła, więc należy polecić noszenie wyrobów pończoszniczych w tym kolorze w słoneczne, lecz chłodne dni. Także jest to dobre dla początkujących użytkowników odzieży lekkiej i transparentnej, którzy mają obawy odnośnie znoszenia chłodu przez organizm.

Tym, którzy widzieli mnie w tym przybraniu, a potrafili zachować się godnie, przyznaję 5 złotych tipsów. Przede wszystkim jednak na uwagę zasługuje fakt, że nastolatkowie o charakterze kibolsko-dresiarskim MOGĄ uczestniczyć w rozmowie, i jakkolwiek z trudem, rozmowa taka może mieć cechy w miarę kulturalnej wymiany zdań (zauważmy pytanie o zgodę na zrobienie mi zdjęcia – swoją drogą ciekawe, jaką drogę to zdjęcie już odbyło po sieci komórkowej!). Pojawia się domniemanie, że ciekawość wobec odmieńca może być silniejsza od pierwszych odruchów okazywania agresji i pogardy, i gdyby w szkole uczono przynajmniej takich postaw, również trudna młodzież byłaby w stanie przyswoić sobie minimum przyzwoitości, które najzupełniej wystarcza, by używać tej samej przestrzeni publicznej bez wchodzenia sobie w drogę i narzucania sobie wzajemnie stylu bycia. Można mieć nadzieję, że przynajmniej w przypadku tych trzech chłopaków, których na pewno nie przekonałem do swoich racji, dokonało się mimo wszystko jakieś oswojenie ze mną, moim wizerunkiem, i pewne lęki albo reakcje wstrętu mogły zostać złagodzone. Trzeba jednakże zauważyć, że taki przebieg zdarzenia mógł mieć miejsce jedynie dzięki temu, że napotkałem grupkę trzech osobników, a nie całą bandę, w ramach której do głosu mogły dojść co najwyżej zachowania stadne, i to tego najniższego gatunku. Tak czy inaczej, przyznaję każdemu z tych trzech młodzieńców po 3 złote tipsy.

Na koniec uwaga techniczna: będę używać plansz z hasełkami powołującymi się na Jana Pawła II – być może jest to sposób na uczynienie z jego postaci faktycznego dobra narodowego, a nie jedynie pustego emblematu służącego do budowania nieuzasadnionego samozadowolenia narodowego. Może rzeczywiście doczekamy się jakiegoś cudu?