3Powrót (Antyfa Wstęp)

3Powrót (Pracownia Antyfaceta)



Antyfa 2: SUPERANTYFA 1

Podsumowanie

Jakkolwiek samo przedstawienie trwało ok. 9 minut (jeden cykl), wniosków będzie wiele. Po pierwsze, była to akcja stosunkowo złożona: wymagała wymyślenia scenariusza, który długo podlegał modyfikacjom, a ponadto potrzebne były specyficzne stroje. W projekcie tym dobrowolnie wzięło udział wiele osób, okazując wielkie zaangażowanie widoczne w samodzielnym organizowaniu rekwizytów potrzebnych do odegrania swych ról, w uczestnictwie w próbach i przez swój intelektualny i pełen kreatywności wkład, który pozytywnie wpłynął na ostateczny kształt widowiska. W kolejności alfabetycznej (wg imion/ksywek) są to: Ania Wierzchowska (Żeńska Panna Młoda), Eryk „Riviel_of_Asinoy” (Mistrz Ceremonii), Freja (Męski Pan Młody), Mariusz Kasperek (Krzykacz Nacjonalistyczny I), Michał Barski „Horacy” (Krzykacz Nacjonalistyczny II), Prószka (Krzykacz Nacjonalistyczny III), i last but not least Voca (Żeński Pan Młody). Prócz aktorów nad przebiegiem i organizacją czuwały Mirka Makuchowska i Lily, a Ewa Prószka działała aż na dwóch frontach: na właściwym dla siebie odcinku spraw formalno-prawnych, a także jako aktor-uczestnik przedstawienia. W końcu „ktoś” umówił nas z Policją, dał cynk do mediów, rozdrukował ulotki, rozdał je na Rynku i na miejscu zarezerwował nam dorożkę... Mieliśmy też kronikarkę: Karolinę, która nie tylko na własnej benzynie z Opola z własną kamerą przyjechała bijąc swój rekord trasy na A4, lecz na dodatek wystąpiła w ortodoksyjnie męskim ubraniu, mimo pogody, przy której nawet w bikini byłoby człowiekowi gorąco – dla dobra widowiska bowiem kamerzyst(k)a musiał(a) być postacią niekontrowersyjną. W ogóle docenić trzeba także czysto fizyczne poświęcenie, którym wykazali się uczestnicy projektu grający swe role w ostentacyjnie męskich odzieniach (czyli również Voca) oraz ci zamieszkali poza Wrocławiem: Freja, Riviel_of_Asinoy i obecny na dwóch próbach, choć na przedstawieniu już nie – Paweł. Niedość, że kilka razy odbyli podróż ze swych miejsc zamieszkania, to przypadły im wszystkim role w zbrojowatych ubiorach męskich! No ale tak to już jest, że w swoim autorskim happeningu najprzyjemniejszą rolę po prostu objąłem ja... Nie sposób też pominąć obecności przyjaznych nam studentek dziennikarstwa, z których Kinga Bacewicz przeprowadziła wywiady z wieloma z nas do audycji o mnie wyemitowanej za dwa dni przez Radio Luz, DK kręciła (jeszcze mi nie znany) filmik, a MW stworzyła zbiór świetnych fotografii będący podstawą mojej relacji z akcji zawartej w poprzednim dziale. Sama ich obecność pomogła mi wyluzować się i poczuć, jak na zwykłych zajęciach z ich dawną grupą!


A tu: Mirka, lecz nie wprost, a jako odbicie na dobrze umytym policyjnym aucie 6


Fotografie Mirki oraz klatki z filmu video przez nią nakręconego


5Karolina w akcji (te widelce nie należą do naszego widowiska)

3Pamiątkowe zdjęcie aktorów

I cisi bohaterowie naszych ekscesów na Rynku, którym głośno DZIĘ-KU-JE-MY! To Policjanci w rynsztunku bojowym – jak już wywalczymy prawa dla mężczyzn, także oni będą mieli prawo ubierać się lekko i zwiewnie jak panna młoda (ale dopiero po służbie...) 6


W TYM MIEJSCU SKŁADAM WSZYSTKIM UCZESTNIKOM HAPPENINGU W JAKIMKOLWIEK CHARAKTERZE SERDECZNE PODZIĘKOWANIA!

POKAZALIŚCIE, ŻE JESTEŚCIE WSPANIALI I ROBIENIE Z WAMI WIDOWISK TO CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ! OCZYWIŚCIE PRZYZNAJĘ WSZYSTKIM 5 złotych tipsów!

LICZĘ, ŻE JESZCZE WIELE RAZEM ZDZIAŁAMY!



A więc w stosunkowo krótkim czasie przeszliśmy razem długą drogę – od ledwie pomysłu na puentę ulicznego skeczu do skoordynowanego widowiska wykonanego na głównym placu miasta w obecności publiczności i mediów. Bardzo cieszy mnie, że ludzie poznani zaledwie miesiąc wcześniej okazali się doskonałymi współpracownikami, a nie waham się rzec – przyjaciółmi. Jest nam po drodze w zakresie naszych przekonań politycznych i razem potrafimy zrobić znacznie więcej, aniżeli osobno. Również wzbogaciłem się pod względem sprzętowym – przykładowo megafon z wejściem audio przyda się podczas przyszłych akcji, a i suknia pseudo-ślubna nie będzie zalegać odłogiem (tyle że trzeba będzie ją skrócić...). Niewątpliwie miałem też niezłą wyćwikę w zgrywaniu różnych plików audio, kilka podstawowych operacji przy edycji melodyjek w sekwencerze MIDI nauczyłem się wykonywać, a efekt ćwiczenia pamięci przy poszukiwaniu plików przed chwilą zapisanych gdzieś w czeluściach twardego dysku ocenimy za kilkadziesiąt lat..

Ze względu na moje osobiste zmagania ze światem odniosłem pewne niepodważalne korzyści w postaci trwającej 1 minutę 30 sekund relacji telewizyjnej w wieczornych wiadomościach TVP3 autorstwa p. Anny Tuz (a który to reportaż obejrzałem dopiero za 2 tygodnie). Jakkolwiek w relacji tej pokazano zaledwie ułamek całego materiału nakręconego z moim udziałem, a z samego happeningu pokazano politycznie najłagodniejsze fragmenty, wystarczyło to, by fakt został zauważony przez właściwie wszystkie środowiska, w jakich we Wrocławiu bywam. I tak, koleżanki w pracy wzmiankowały o tym podczas imprezy na zakończenie roku akademickiego, także miejscowi studenci już na drugi dzień wspominali, że „widzieli mnie w telewizji”, a co najśmieszniejsze – na przysłowiowych imieninach u cioci, gdy tylko jedna odnoga rodziny wkroczyła na miejce biesiady, już od progu wszyscy krzyczeli, że „gwiazdą występującą w telewizji” zostałem i od razu miałem o czym poopowiadać przy stole. W taki sposób mój przekaz ideowy ma szansę dotrzeć do wielu osób w sposób wcale nie tak kontrowersyjny, jak się wydaje ludziom zamieszkującym małe społeczności o silnym podporządkowaniu jednostki normom i tabu wykluczającym podnoszenie pewnych tematów, a zatem także i uczciwą dyskusję. Można też domniemywać, iż ok. 2,5-godzinna audycja w Radiu Luz dotarła do wielu studenckich (i nie tylko) uszu powodując wzrost zrozumienia dla moich poczynań w tym środowisku – mam wrażenie, że pewna sława (no powiedzmy: sławka) już stała się faktem, i w jej rezultacie mniej jest głupawych reakcji towarzyszących mojemu pojawianiu się w mniej lub bardziej buntowniczym ubraniu w uczelnianych wnętrzach. Trochę zawiódł mnie lokalny dodatek Gazety Wyborczej, której dziennikarz P. W. notował w kajeciku jakieś fragmenty moich wyjaśnień na Rynku, lecz potem nic na ten temat w gazecie się nie ukazało. Cóż, może trzeba się wysilić bardziej... Jesienią gramy dalej!

Na koniec dodam, że zarówno sam happening, jak i przygotowania doń były okazją dla mnie, by zacząć pojawiać się w kontrkulturowym ubraniu w ścisłym centrum miasta – odtąd bywałem już kilka razy w spódnicy i innych rzeczach w Galerii Dominikańskiej, a i na samym Rynku wystąpiłem spódnicowo i nawet w przezroczystym czarnym topie bez rękawów! Jak jeszcze wieczorem w dniu akcji zauważyła Ania – takie wydarzenie dostarcza człowiekowi przypływu energii. Obecnie to się chyba nazywa power...

I jeszcze jedno: już powstała płyta DVD dokumentująca przebieg happeningu – jej autorką jest Karolina z Opola. Można nabyć jej kopię za symboliczną gratyfikacją pokrywającą koszty produkcji i wysyłki. Oto namiar: karolinka_mala@poczta.fm



3Prolog, czyli OD KUCHNI

3Akcja, czyli NA RYNKU (i nie tylko)

3Powrót (Antyfa Wstęp)

3Powrót (Pracownia Antyfaceta)