3Powrót (Antyfa Wstęp)

3Powrót (Pracownia Antyfaceta)



Antyfa 2: SUPERANTYFA 5



Akcja, czyli znów na Rynku

W niedzielę 24.10.2010 planowaliśmy wykonać happening o godz. 16, a na miejscu zamierzałem być ok. 15.30. Wobec niemożności wprowadzenia na Rynek samochodu, postanowiłem wykonać happening na narożniku Rynku stycznym z Placem Solnym, i przyjechawszy tam odpowiednio wcześniej, zaparkować i telefonicznie zgromadzić wszystkich Uczestników przy samochodzie. Jadąc ku centrum Wrocławia zgarnąłem mieszkającą po drodze Agnieszkę, która nie mogła być na próbie, i podczas jazdy i postoju na parkingu zapoznała się ze scenariuszem, a w szczególności ze swoją rolą Asystentki Mistrza Ceremonii. Już po niewielu okrążeniach znalazłem doskonałe miejsce do zaparkowania się na zachodniej rubieży Pl. Solnego i zaczęli się schodzić moi aktorzy: Piotr – do roli osoby borykającej się z trzema pedałami, przybywający prosto z Berlina Grzegorz – do roli dodatkowego asystenta i pomocnika, a w pobliżu krążyły też Ania, Ola i Jola z aparatami. Oczywiście przybyła też Asia ze swym rowerem i zabrałem się doń z poszerzonym zestawem narzędzi, który tym razem przyniosłem w kubełku. Imbusowe śruby dały się odkręcić lekko, lecz po ich zdjęciu nic się nie działo – te straszne pedały trzymały się mocno, jak to groźne homoseksualne lobby! Po wysiłkach z tłuczeniem młotkiem i podważaniem łomem, i przy pomocy pewnego pana słusznej postury, który wykonywał remont w pobliskim lokalu i widział nasze wysiłki, udało się zrzucić z osi tylko prawy pedał i to razem z (potrójną) zębatką. W tej sytuacji wybudowanie lewego pedału mogło dokonać się tylko w drodze wybicia go razem z osią i całym ułożyskowaniem, więc wolałem zrezygnować z zamysłu usunięcia obu pedałów, a to wymusiło małą zmianę narracji: mogłem jedynie ogłosić światu wykonanie pierwszego etapu leczenia z „pedałowania”. Przedłużająca się szarpanina z opornym pedałem trochę mnie zbiła z tropu i zapomniałem wręczyć Asi zapalniczkę, którą miała mi w odpowiedniej chwili podpalić buźkę Hitlera. Na dodatek Asia była w tym dniu niedysponowana zdrowotnie, i w trakcie widowiska aktywna w jej miejsce była... Agata, której wcześniej chyba nawet nie spotkałem. Niemniej jednak widać było, że choć jeden pedał da się zneutralizować pod okiem Publiczności, więc gdy zebrali się wszyscy Uczestnicy, znani i nieznani, uzbroiłem się w sprzęt, rozdysponowaliśmy, kto który gadżet przeniesie na miejsce akcji, odpaliłem urządzenia grające z plikiem zawierającym po prostu solówkę perkusyjną na czas przejścia, i...


...poszliśmy!


Jeszcze trochę szliśmy...

...i doszliśmy. Rozłożyłem dekoracje, lecz pomimo dociążenia ich kawałkami drewna przyklejonymi od spodu, wiatr położył je wszystkie, i na dodatek wciąż dostarczał siły nośnej, więc dopiero po dodatkowym dociśnięciu wszystkiego do bruku przystąpiliśmy do wykonania skeczu – była to pierwsza improwizacja tego widowiska.


Aha, jeszcze podczas instalowania się na miejscu wyłonił się niesłychanie bystry choć nienawistny przechodzień, który rozmyślnie przeszedł się depcząc jedną z plansz. W każdym razie bardzo miło, że nas nie opluł. DZIĘ-KU-JE-MY! Happening o opluwaniu zrobimy kiedyś indziej.


Na początku z Asystentką słodko kiwaliśmy się do rytmu piosenki-jingla. Po jej odtworzeniu wygłosiłem mowę otwierającą publiczny seans leczenia z pedałowania, w której powołałem się na przełom, jaki przeżyłem pod wpływem wizyt Paula Camerona w Polsce i wyznałem, iż zrozumiałem, że z pedałami nic dobrego nie da się zrobić, i chcę wszystkim pomóc wyzwolić się ze złego nawyku obcowania z pedałami.


I pojawiła się pierwsza osoba, która jeszcze nie była świadoma degradującego wpływu kontaktów z pedałami na jej życie, ale dałem jej nadzieję uwolnienia się od pedałowania. Na szczęście nie była ona zepsuta do szczętu i zrozumiała potrzebę naprawienia swego życia, nawet gdyby początkowo było to trochę bolesne...


Jej przypadek był dość ciężki: w pierwszym etapie leczenia ustąpił tylko ten pedał z prawej strony.

Niestety, podczas mej „pracy u podstaw” przy pedałach częściowo wyrywam sobie kabelek z gniazda, i odtąd odtwarzanie dżingla będzie tak przerywane, że zrezygnuję z tego punktu programu.


Zakładam opatrunek i dopiero po zagojeniu pooperacyjnej rany nastąpi dalszy etap leczenia.


Taaak, jest to moment tryumfu dla terapeuty, ale pomimo beztroskiego nastroju tej sceny jest w niej sporo grozy – takie bezpośrednie dotykanie pedałów jest szalenie niebezpieczne, i tylko ktoś uodporniony długą praktyką może sobie na to pozwolić bez uszczerbku! Kto nie ma odpowiednich przeciwciał, powinien zakładać rękawiczki (gumowe oczywiście).


Taki, za przeproszeniem, pedał wygląda bezbronnie i niepozornie na płachcie linoleum, lecz niech nikt się nie da zwieść pozorom! To przyczyna wszystkich nieszczęść ludzkości! Pedałowanie obraża Boga, jest niezgodne z naturą, jałowe, nie ma z tego dzieci, a to działanie raz z jednej i raz z drugiej strony prowadzi do moralnego relatywizmu i przestępczości! Strzeż się pedałów!


Ale nie jest to koniec niespodzianek i improwizacji: pojawia się spontaniczny dodatkowy Wykonawca happeningu – to Szymon, który w tym dniu przez Rynek przechodzi z jednej imprezy na kolejną. W swoim entuzjazmie od razu znajduje dla siebie rolę: podtrzymuje jedną z plansz, która na porywistym wietrze musiałaby leżeć płasko. Teraz skecz jest bardziej widoczny...



... i od razu przyciąga kolejną osobę, która odkrywa w swym sumieniu, że marnuje swoje życie w kontakcie z aż trzema pedałami, co szczerze przez megafon wyznaje przed społecznością Wrocławia.

Asystentka udaje się z Pacjentem, by usunąć trapiące go pedały...

..., a ja prowadzę z Publicznością zabawę w „skakanego”: z eleganckiej teczki odczytuję kolejne zawołania, które Publiczność kwituje odpowiedzią „Jest pedałem!”. Zabawa wciąga: pewna starsza pani dokłada swoją frazę inicjującą, również świeżo przyjęty do ekipy Szymon wtrąca swoje co nieco.


Publiczność może nie jest liczna, ale ładna, a entuzjazm i żołnierska wręcz synchronizacja jej wykrzyknień budzą radość i ufność, że możemy stać się jedną zwartą armią przeciwko wspólnemu wrogowi, nawet najbardziej urojonemu.


Zabawa jednak nie trwa wiecznie – Asystentka wraca z Pacjentem pedałującym aż z trzema pedałami, które przynosi higienicznie, na kawałku rurki (ciekawe, gdzie ją znalazł w niedzielę po południu w centrum Wrocka?).

Coś jednak jest nie tak – najpierw mówił o problemie z trzema pedałami, ale tego trzeciego nie widać!


I w końcu pojawia się ten trzeci, wstydliwie wyciągnięty z kieszeni. Jest mały, dość koślawy, ale to jednak pedał! Natomiast nasz Pacjent jest nieco zmieszany, że okazał moment słabości i chciał zachować jakiś mały fragment swego nałogu. Nie wolno! Z pedałowania trzeba się leczyć całe życie – jak z alkoholizmu i każdego innego nałogu! W każdym razie na znak nadziei na przyszłe pełne zwycięstwo, Pacjent, mimo twardych słów pod jego adresem, został udekorowany emblematem „Zakaz pedałowania”.


Przechodzę do mowy finałowej: zwyciężone pedały leżą u stóp moich, a my cieszmy się: jedna mowa, mowa nienawiści wobec wspólnego wroga zjednoczyła nas tak, że odtąd jesteśmy jednym narodem, jak armia, i potrzebujemy już tylko...


...JEDNEGO WODZA!!! Który znajdzie się w każdym narodzie, zamieni go w zwartą armię i poprowadzi ku zwycięstwu!


A jeśli nie chcemy TAKIEGO wodza, TAKIEJ jedności i TAKIEJ mowy, to uważajmy przy wyborach! Wobec braku ognia na Rynku musiałem ręcznie podrzeć maskę – kolejna improwizacja.


Mowa nienawiści została więc choć trochę ośmieszona: myślę, iż pokazałem, że tak samo żenująco głupia jest wobec pedałów mechanicznych, jak i wobec ludzi obłędnie nazywanych pedałami. Paru kibolopodobnych młodzieńców obserwowało to z oddali – ciekawe, czy dalej podoba im się folklor swego obozu?



Za udział w niniejszym happeningu serdecznie dziękuję wszystkim jego Uczestnikom, czyli (alfabetycznie):

Fotografie użyte w opowieści: Anna Smarzyńska (opatrzone podpisem) i klatki z video autorstwa Aleksandry Zawłockiej i Jolanty Łapinkiewicz (niepodpisane). Wszystkim Paniom równie gorąco dziękuję za obecność i trud dokumentowania!

3PROLOG

PODSUMOWANIE4

3Powrót (Antyfa Wstęp)

3Powrót (Pracownia Antyfaceta)