3Powrót (Teksty)

O łamaniu męskiego charakteru – tekst nadesłany przez Tomasza



Chcę dodać parę własnych przemyśleń wokół tego pojęcia z Alfabetu Antyfaceta.


ŁMC zaczyna się oczywiście w dzieciństwie. Dzieci (i w konsekwencji dorosłych) można podzielić w uproszczeniu na dwie kategorie: o słabym oraz o silnym charakterze. Dzieci o słabym charakterze nie trzeba łamać, one zawsze będą posłuszne, konformistyczne. Oczywiście nie zamierzam tutaj kogoś potępiać za to że ma słaby charakter, w końcu domyślam się, że raczej nikt z nas nie jest typem school bully, znęcającym się nad słabszymi (nie ma dobrego polskiego terminu na to).


Łamanie MC dotyczy osób o silnym charakterze, bo tylko takie są w stanie przeciwstawić się narzuconym normom społecznym. Zachodzi tu pewien paradoks, otóż chłopca o silnej osobowości, a więc czymś, co powinno być pożądane dla męskiego wizerunku, nazywa się np. ciotą, jeśli np. weźmie do ręki lalkę zamiast samochodziku,
czyli gdy zechce z całą siłą swego charakteru podważać obowiązujący stereotyp płciowy. Jak wynika z moich przemyśleń, zakaz spódnicowo-lalkowy jest istotnym, choć wtórnym motywem stosowania ŁMC.


Pierwszym motywem ŁMC jest chęć rodziców do posiadania "grzecznego, usłuchanego dziecka" i chwalenia się tym faktem wśród grona innych rodziców, podzielających te same "wartości". Oczywiście ta presja działa na wszystkie aspekty życia dziecka – grzeczne dzieci lepiej uczą się w szkole, co jest źródłem następnych ochów i achów rodziców, a z kolei dziecko coraz bardziej żyje w przekonaniu, że słusznie robi. W ten sposób dziecko, zamiast rozwijać indywidualne cechy charakteru, spędza czas nad książką czy zeszytem. Ciekawe, że jak pisze wybitny psychiatra
prof. Kępiński, dla niektórych takie życie pod oczekiwania otoczenia i z zaprzeczeniem samemu sobie to jest droga do schizofrenii.


Ale powiedzmy, że schizofrenia to
dość drastyczny i raczej rzadki wypadek przy pracy –skoncentrujmy się na tych, którzy dotarli do dorosłości bez choroby psychicznej. Zabieranie dziecku czasu na rozwój osobisty dla potrzeb nauki szkolnej jest objawem poglądów bolszewicko-faszystowsko-katoprawicowych. W końcu każdy system totalitarny opiera się o założenie, że jednostka żyje dla systemu, a nie inaczej. Stąd mamy obraz współczesnej rzeczywistości, w której społeczeństwo nie umie wychować dziecka, żeby nie było wandalem albo pijakiem, ale za to umie wychować dziecko tak, żeby złamać mu charakter i zniewolić je umysłowo, jeśli idzie o sposób realizacji własnej tożsamości płciowej albo modyfikację kulturowej roli płciowej, a także powoduje ograniczenie umysłowe innej natury, o czym napiszę później. W efekcie mamy grupę niewykształconych rednecków oraz wykształconych eunuchów emocjonalnych, co między innymi widać po politykach rozsądniejszych, którzy zamiast twardo się postawić, mają wręcz na czole napisane "przepraszam za moje poglądy" i tańczą do rytmu orkiestry Rydzyka i Kaczyńskiego. Ale na szczęście są też osoby niemieszczące się w ani w kategorii rednecków, ani eunuchów, tacy jak między innymi ja i Antyfacet i którzy z powodu bycia poza jedynie słusznymi kategoriami są obiektami swoistego ostracyzmu społecznego.


Poza aspektem światopoglądowo-politycznym, jest też ekonomiczny aspekt ŁMC. Dlaczego w Polsce nie mamy naszego Billa Gatesa czy Steve'a Jobsa? Ponieważ nasza wspaniale wyedukowana młodzież umie tylko być trybikiem w maszynie u wyżej wymienionych. Nie jest prawdziwe twierdzenie, że winna jest polska bieda. Widzę, że na wydziale nauk ścisłych mojej uczelni jest wiele fundacji i stypendiów oferujących pomoc przy startup-ie własnego interesu, ale ci grzeczni piątkowi i szóstkowi uczniowie skończywszy studia wolą pójść do roboty i odbębnić 8 godzin dziennie u kogoś, niż zmierzyć się ze swoim charakterem i pracować na swoim.


Z tego wynika, że obecna w Polsce kruchtowo-zaściankowa kultura jest istotnym hamulcem nie tylko kulturowym, ale też ekonomicznym. (Co swoją drogą się zazębia w myśl powiedzenia: "Dlaczegoś biedny? Boś głupi. Dlaczegoś głupi? - Boś biedny"). Tak więc postawa potępiająca homoseksualizm – „pedały”, transwestytyzm – „cioty” itp., oraz wszystkie inne przejawy indywidualności płciowej bądź innej; to ograniczenie rozlewające się daleko poza aspekty kultury, wpływające destrukcyjnie na gospodarkę naszego kraju. Skoro społeczeństwo celuje w zniechęcaniu mężczyzn do swobodnego ubierania się tudzież ujawniania swojej niestandardowej seksualności, nic dziwnego, że automatycznie powoduje to zniechęcenie do indywidualnej działalności na jakimkolwiek innym polu, zwłaszcza ekonomicznym. Lepiej być szarym, nieciekawym trybikiem w maszynie i broń boże się nie wyróżniać z tłumu. Cywilizacja mrówek – marzenie każdego władcy totalitarnego od Stalina począwszy, na polskiej prawicy skończywszy.



Autor, piszący pod pseudonimem Tomasz, jest ambitnym, młodym, polskim naukowcem. Nie ujawnia swojej tożsamości, aby uniknąć ostracyzmu jego konserwatywnego otoczenia.