3Powrót (Teksty)

Na co nam sacrum?

Niektórzy komentatorzy wyroku dla Pussy Riot odnoszą się ze zrozumieniem dla rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości podzielając oburzenie surowego sądu i oskarżyciela i uznając, że niewiasty śpiewające na ołtarzu punkową piosnkę z wyrazami obraźliwymi obraziły sacrum. Postanowiłem zastanowić się, czym to sacrum jest i dlaczego istnieje domniemanie, iż poczuło się ono obrażone. Skądinąd ciekawym byłoby bezpośrednio dowiedzieć się od sacrum, co o tym myśli, bo póki co słychać tylko opinie różnych ludzi przemawiających najwidoczniej w imieniu tegoż sacrum na pełnomocnictwie opartym o niejasne zasady. Natomiast samo sacrum jakby milczy.
Jeśli podejmiemy próbę semantycznej analizy, a to powinno być regułą przy osądzaniu publicznych wystąpień, okaże się, że piosenka krnąbrnych niewiast wzywa Bogurodzicę, jedną z centralnych postaci metafizycznego personelu chrześcijaństwa, do przepędzenia dyktatora Putina i patriarchy Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Cyryla I, do którego podmiot liryczny bezceremonialnie odnosi się po jego „cywilnym” nazwisku jako Gundiajewa – to tak, jakby o Ojcu Świętym mówić per Wojtyła.
Jeśli uznamy, że osoba spełniająca wysoką kościelną funkcję stanowi sacrum, to już taki brak rewerencji dla niej może stanowić jego obrazę. Osobiście miałbym wątpliwości, czy ten i ów wysoki urzędnik religijny stanowi sacrum, zwłaszcza gdy pokazuje on w swym życiu oblicze przeciętnego człowieka, niewolne od małostkowości. Cyryl I – Gundiajew przykładowo prowadzi wyniszczającą dla swego sąsiada sprawę sądową o wysokie odszkodowanie za zniszczenia poczynione jego zdaniem, gdy ten remontował swoje mieszkanie. Każdy ma prawo dochodzenia swoich roszczeń, trochę tylko dziwne jest, że uczniowie Jezusa z Nazaretu akurat o wartości materialne tak zabiegają, podczas gdy on deklarował, iż jego królestwo zupełnie jest nie z tego świata i demonstrował radykalne ubóstwo. Pan Gundiajew jako zakonnik podobno nie powinien posiadać własnego apartamentu, więc skoro dostał coś takiego od prezydenta Jelcyna, powinien jakoś się go pozbyć, a dochód przekazać na jakiś zbożny cel, najlepiej na pomoc ubogim, których w Rosji z mocarstwowymi ambicjami nigdy nie brakuje. Cerkiew ma swoje budynki, w których również wygodny apartament można urządzić. A zamieszkiwanie patriarchy z kuzynką Leonową też jest trochę dziwne jak na kogoś o statusie mnicha... Tak więc uznawanie Cyryla I za sacrum należy ocenić jako błędne. Czy prezydent Putin stanowi cerkiewne sacrum? Teoretycznie sprawuje on świecką, państwową władzę, lecz widząc, jak niemal w nadprzyrodzony sposób sprzyjają mu okoliczności, można podejrzewać zaangażowanie w jego karierę jakiejś „Siły Wyższej” – wszak Putin jest już prezydentem trzecią kadencję, z przerwą, podczas której też rządził Rosją, ale jako premier. Wtedy prezydentem był jego zaufany przyjaciel Miedwiediew, i lojalny był on do końca – w najmniejszym stopniu nie próbował nawet zagrozić powrotowi Putina. Takich prawdziwych przyjaciół to tylko święci ludzie mają, nieprawdaż? Zresztą w działaniu tandemu Putin-Miedwiediew był widoczny jeszcze jeden cud: gdy prezydentem jest Putin – premier jest mało znaczącym figurantem. Gdy Putin jest premierem – spełnia on realną władzę, a figurantem jest prezydent. Czyżby Władymir Putin przysłany został Rosji prosto z nieba, więc piosenka przeciw niemu była jak wymierzona przeciw Bogu?
W kulturze Zachodu nauczono się już dystansu nawet do kluczowych postaci religijnych, zatem możliwe jest odnoszenie się w produkcjach literackich czy filmowych do postaci Jezusa jako człowieka, a niekoniecznie Boga, jak przedstawia go doktryna religijna. Znamienne są skecze Monty Pythona, w których postać Jezusa funkcjonuje w otoczce groteskowego humoru, opowiada się też dowcipy o Jezusie, z których również wierzący potrafią się śmiać. Również możliwa jest interpretacja Maryi jako zupełnie ludzkiej osoby, która żadnego dziewiczego zapłodnienia prosto od Boga nie otrzymała, a poczęcie Jezusa wynikło de facto z pożycia pozamałżeńskiego, za które „panny z dzieckiem” w obszarach wiejskich wciąż muszą się wstydzić. Niektórzy współcześni teologowie również nie utrzymują, jakoby dziewicze poczęcie było faktem historycznym, zatem tam, gdzie panuje wolność słowa, także kulturalny dyskurs o kluczowych osobach religii chrześcijańskiej odbiega daleko od kościelnej ortodoksji. A jednak, przynajmniej obecnie, nie wysyła się ludzi do więzienia za snucie takich rozważań i wizji artystycznych. Tekst punkowej piosenki odśpiewanej czy nawet wykrzyczanej przez Pusie nie ośmieszał Bogurodzicy ani nie drwił z niej – apostrofa skierowana do niej była rodzajem prośby, modlitwą, w której Maryja była podmiotem sprawującym władzę lub opiekę nad Cerkwią i stojącą ponad człowiekiem – jej metafizyczny status pozostawał nienaruszony.
Czy zatem punkowa forma songu stanowiła obrazę Maryi? Przeciętni wyznawcy chrześcijaństwa w Europie i Rosji istotnie przyzwyczajeni są do manifestowania uczuć religijnych w sposób majestatyczny, w oficjalnych ubraniach, i z pokornym przestrzeganiem podziału ról. Duchowni (urzędnicy religijni, o których wierzy się, że pozostają w szczególnej bliskości z bóstwem) prowadzą nabożeństwa i kontrolują przekazywane treści, a wierni (szeregowi wyznawcy religii wierzący, że duchowni stoją ponad nimi) wypowiadają bądź śpiewają przewidziane rytuałem kwestie i nie wolno im bez kontroli duchownych nic od siebie wnosić w przebieg nabożeństwa. Zatem występ pląsających punkowych wokalistek bez uzgodnienia z gospodarzami tego miejsca – prawosławnymi księżmi – istotnie stanowił naruszenie „domowego miru” tego miejsca: był niepożądany i na dodatek krzykliwy. Na pewno istnieje uzasadnienie dla ukarania Pussy Riot za rodzaj niegrzecznego zachowania się, zakłócenie spokoju tych, którzy tam byli spodziewając się znanego sobie przebiegu nabożeństwa (jeśli stało się to w jego trakcie) albo choćby typowej dla tego miejsca atmosfery. Zapewne dwa czy trzy tygodnie robót publicznych w zieleni miejskiej albo przy sprzątaniu ulic Moskwy byłyby adekwatną karą, o ile nie da się dostrzec żadnych okoliczności łagodzących. Ale łagier poprzedzony półrocznym aresztowaniem?!!
W tym momencie należy też zastanowić się, czy szeregowi członkowie Cerkwi mają jakieś prawo do samodzielnych demonstracji uczuć i przekonań w swojej organizacji wyznaniowej, czy też takiego prawa sobie nie przyznają. Bo jeżeli dziewczyny z Pussy Riot są członkiniami Cerkwi, to może mają też prawo występować z modlitwą protestacyjną wynikającą z troski o stan kościoła, który jest nie tylko domeną POPÓW ale także ICH? Jeśli bowiem zdaniem szeregowych członkiń Cerkwi jej kierownictwo jest sprawowane niegodnie i całe zgromadzenie religijne, przez polityczny alians dyktatorskiego prezydenta Putina z patriarchą Cyrylem I, prowadzone jest w złą stronę, tedy protest taki jest UPRAWNIONY – na zasadzie działania w stanie wyższej konieczności. Skoro w Rosji władza nie słucha społeczeństwa, rozpędza demonstracje opozycji i osadza jej liderów w więzieniach na długie lata, dopuszcza krytykę tylko w niszowych niskonakładowych gazetach, spora część społeczeństwa sądzi, że Putin zamieniający się z Miedwiediewem na jedną kadencję sfałszował wybory, i na dodatek przywódca religijny Cyryl I święci takiego prezydenta, to można odnieść wrażenie, że patronem całego status quo w Rosji jest sam Bóg. W chrześcijańskiej doktrynie jedną z osób Boga jest Jezus z Nazaretu, o którym Ewangelie opowiadają ujmujące historie, jaki to był bezpośredni, ludzki, rozmawiał z różnymi wyklętymi ze społeczeństwa ludźmi i czynił dla nich cuda. Gdzie protestować, jak nie w kościele, gdy chrześcijańska doktryna zostaje zawłaszczona przez możnych tego świata jak Cyryl I i Putin? Protest Pussy Riot trzeba uznać za zasadny, i nie widać żadnego punktu w wymowie tego happeningu, który byłby obraźliwy dla chrześcijańskiego bóstwa.
Oczywiście pozostaje jeszcze opcja, że cerkiew to przede wszystkim sztywny rytuał i podział ról, z przewodnią i autorytarną rolą kleru, a szeregowi wierni nie mają nic do gadania poza rytualnymi odpowiedziami i śpiewem pobożnych pieśni w odpowiednich momentach plus pieniężne datki. To bardzo możliwe, ale trochę nieprzyjazne ludziom – nawet kościół rzymski przynajmniej stara się tworzyć pozory, że nie jest taką kostyczną autorytarną instytucją bez głosu wiernych. Może rosyjska Cerkiew dopiero musi sobie to przemyśleć?
Pozostaje kwestia formy protestu. Rosyjska Cerkiew jest dość homogeniczna pod względem etnicznym i kulturowym jej przeważnie słowiańskich wyznawców, więc jej kierownictwo może nie zdaje sobie sprawy, że pobożność może być okazywana w bardzo odmiennych formach bez naruszenia jej zawartości znaczeniowej i liturgicznej ważności. Katolicyzm i protestantyzm mają więcej doświadczeń z inkulturacją – dopasowaniem liturgii do lokalnych kultur ludów wciągniętych do wyznawania chrześcijańskiej wiary. Tak więc nabożeństwa chrześcijańskie odbywają się również z użyciem afrykańskich form muzycznych opartych na bębnach, z tanecznym podrygiwaniem, z uczestnikami w minimalistycznym ubiorze, a współcześnie po eksplozji rock ’n’ rolla – z użyciem muzyki rockowej. Przy tej szerszej perspektywie samo pojawienie się dziewczyn wykonujących dynamiczne ruchy sceniczne przy ostrej muzyce z kilkoma wulgaryzmami w tekście nie stanowi obrazy dla sacrum, jeśli uznamy za nie osoby otaczane w chrześcijaństwie kultem. Zakładając wyższy poziom intelektualny chrześcijańskiego Boga nad przeciętnym poziomem ludzi, włącznie z prawosławnym duchowieństwem, można się spodziewać, że osoby boże zrozumiały przekaz happeningu punkowych wokalistek z Pussy Riot pomimo zgrzytliwości gitarowych ryffów i łomotu perkusji.
A problem wulgaryzmów? Zwróćmy uwagę, że nie były to obraźliwe epitety pod adresem żadnej części chrześcijańskiego bóstwa ani Maryi, lecz ekspletywy wzmacniające przekaz, obraźliwe najwyżej dla Cyryla i Putina. Przypomnijmy sobie ewangeliczne opowieści o Jezusie – w swej młodości był dość porywczy i wyrzucił ze świątyni handlarzy. Ciekawe, czy robiąc to używał wyłącznie grzecznych określeń z języka swoich czasów w rodzaju: „odejdź stąd precz natychmiast!” Jeśli jednak Jezus był człowiekiem z krwi i kości, sądzę, że używał wyrazów mocniejszych (podobnie jak nie zrobił w Kanie wina bezalkoholowego), ergo problem wulgaryzmów mamy z głowy. Ponadto nie zauważono żadnych reakcji niezadowolenia z ekscesów Pussy Riot ze strony chrześcijańskiego bóstwa, a przecież religijne pisma wskazują, że judeochrześcijański Bóg posiada szerokie spektrum technik komunikowania się z wybranymi ludźmi: poprzez sny z proroczym przekazem (św. Józef), multimedialne widowiska w plenerze (krzak gorejący dla św. Pawła), poczucie mistycznej obecności (dla niewiast mających spotkać Jezusa zmartwychwstałego z grobu), krwawiące i płaczące obrazy i posągi (w ludowych wierzeniach wielu wyznawców), szczególne znaki na niebie i trzęsienia ziemi (w momencie śmierci Jezusa) i wiele innych. Skoro niczego takiego nie zaobserwowano, nie można dowodzić, by sacrum w postaci osób metafizycznych chrześcijaństwa poczuło się obrażone punkowym występem, nawet występkiem, na cerkiewnym ołtarzu. A jeśli już, to niech ta sprawa pozostanie pomiędzy dziewczynami a Bogiem – zawsze może im dać w kość różnymi przykrymi zrządzeniami indywidualnego losu. Przypomnijmy sobie „teologiczną” interpretację białaczki u Nergala!
Co w takim razie w kontekście tej sprawy stanowi to obrażone sacrum? Najwidoczniej te kapiące od złota obrazy, stroje i sprzęty liturgiczne, duchowni uważający się za szalenie ważne persony ze względu na swój poziom wtajemniczenia religijnego, tradycyjne konotacje i atmosfera miejsca? Bo z pewnością sacrum tam nie stanowią fragmenty Ewangelii przedstawiające Jezusa jako aspekt bóstwa bliski zwykłemu człowiekowi ani jako osobę heroicznie broniącą swoich poglądów i wartości. W końcu w uzasadnieniu wyroku rosyjskiego sądu znajdujemy passusy o „rozchwianiu” osobowości dziewczyn z Pussy Riot, co przejawiać ma się w gotowości bronienia SWOICH poglądów wbrew otoczeniu. Gdy sacrum staje się konformizm i wystrój wnętrz, należy uciekać z takiej świątyni. Prawdziwe wartości są bowiem poza nią.

Antyfacet RP