3Powrót (Teksty)

 

W tej rubryce poddam kontroli przypadki zaczadzenia seksizmem w mediach, ze szczególną uwagą skoncentrowaną na reklamie.

 

Świat Przedstawiony 1

 

Jest 9. 12. 2005. Jak to się mówi: Gala Boksu Zawodowego, transmitowana w nocy przez TVN. W tym dniu do pracy w Kirkcaldy (między innymi) przyszli: pan Jozsef Matolcsi z Węgier i pan Gotthard Hinteregger z Austrii. Pan Komentator o głosie z tembrem stereotypowo przypisywanym tej wyjątkowo niesłusznej mniejszości seksualnej – jak po pewnym czasie się wyjaśniło: Andrzej Kostyra – ze znawstwem opowiada nam o ciosach: prostych, sierpowych, podbródkowych i bitych na korpus oraz o tym, które doszły do celu i jaki wywołały skutek. Najwidoczniej wbrew brzmieniu głosu nie jest z niego żaden mięczak ani mazgaj: człowiek zna się na rzeczy i niewątpliwie bardzo lubi ten najbardziej męski ze sportów. Komentator fachowo też dba o widzów przypominając im, kogo oglądają. Jest też politycznie poprawny, więc nie identyfikuje zawodników po kolorze skóry  (Austriak jest podobny do naszego Olisadebe) – identyfikuje ich natomiast po kolorze spodenek: pan Matolcsi występuje w spodenkach czarnych, zaś pan Hinteregger – w białych. Przyjrzyjmy się obrazkowi nr 1. Zauważymy, że istotnie, ten pierwszy ubrany jest w bokserki czarne, lecz ten drugi, w ogóle nie nosi spodenek. Był taki trudniejszy moment podczas występu pana Hintereggera, gdy ten niemal nakrył się nogami, i wtedy to w pełnej krasie zobaczyliśmy jego “wierzchnie jednonogawkowe spodenki” wraz ze “spodnimi spodenkami” nagle odsłoniętymi, a których kolor de facto okazał się… czarny (obrazek 2)! By nie wspomnieć o malowniczym powiewaniu plisowanej poły tego przyodziewku, gdy ten pan doskakiwał przeciwnika, odskakiwał odeń, zadawał mu ciosy albo ich unikał (obrazek 3).

 

Czyżby więc pan Kostyra miał jakiś inny monitor, albo monitor z przebiegiem jakiejś innej walki aniżeli ta, którą TVN transmitowała owej nocy? A może po prostu nazwa tego przyodziewku, który pan Hinteregger miał na sobie po prostu nie przeszła panu Andrzejowi przez gardło, i to aż dwa razy, jeśli nie więcej! Jako kwalifikowany spiker telewizyjny powinien on był wiedzieć, iż taki artykuł odzieżowy nazywamy w języku polskim spódnicą. Oczywiście wiemy wszyscy, że jest to przyodziewek słabych I delikatnych kobiet oraz niewydarzonych mężczyzn, potocznie milutko nazywanych Pedałami (niezmiennie ukłony!). Jakże tu zestawić zatem prawdziwego fightera, który ciosom się nie kłania, porządnie, po męsku je przyjmując i zadając – z czymś tak niemęskim i męskiej dumie uwłaczającym jak... spódnica. Gorzej! Biała spódnica! Stąd też nie dziwię się nawet zahamowaniom terminologicznym pana Komentatora. Właściwie jak go (ją!) zwał, tak zwał, najważniejsze, aby takie jednonogawkowe spodnie stały się powszechnie osiągalne w męskich działach odzieżowych sklepów, a ich noszenie nie stanowiło podstaw do kwestionowania niczyjej męskości, i aby było to akceptowane nie tylko w ogrodzonym kwadracie, na którym zawodnicy się wzajemnie uszkadzają ku perwersyjnej uciesze publiczności, lecz przede wszystkim w codziennym i spokojnym życiu: dla relaksu i zdrowego przewiewu. A także nowej estetyki i nowego obyczaju.


Obrazek 1


Obrazek 2


Obrazek 3



ANEKS

Niedawno otrzymałem sygnał od starego znajomego (uśmiechy dla Z. D.!), który zwrócił uwagę na plisowanie spódnicy powyżej przedstawionego Gottharda Hintereggera, co kwalifikowałoby ją jako szkocki kilt (poniekąd właściwy dla miejsca przedstawienia), czyli oddolnie otwarty przyodziewek jakoś strawiony w kulturze europejskiej jako dopuszczalny dla mężczyzn. Nie upieram się przeciw “kiltowej” interpretacji jego odzienia sportowego, choć jako Austriak, tamten pan zapewne nie identyfikuje się zbytnio ze szkocką tradycją. Pogrzebawszy zaś w różnych wideo kawałkach nagranych wcześniej znalazłem taki oto zapis innej męskiej rąbanki galowej (nota bene komentowanej przez tego samego dżentelmena – chyba zamieszczę MP3 z próbką jego głosu – również wtedy nie było wzmianki odnośnie specyfiki stroju jednego z zawodników), gdzie spotykamy jeszcze trochę inny fason “bokserek bez magicznego rozwidlenia na dwie rury boczne odchodzące z krocza”. Spójrzcie na obrazki 4, 5 i 6: jaką spódnicę widzimy tutaj? Niech jakiś znawca mnie oświeci. Póki co, patrzcie jakie seksowne rozcięcie ma ten pan! I jak malowniczo tkanina mu prześwituje! Czyż boks nie jest piękny?


Obrazek 4


Obrazek 5


Obrazek 6