3Powrót (teksty)



Rada dla Wierzejskiego

Poseł Wojciech Wierzejski tak rozmiłowany jest w życiu poczętym (oczywiście tylko ludzkim), że zaczął wraz ze swą partią lansować wprowadzenie poprawki do Konstytucji RP odnośnie ochrony życia poczętego. Wprawdzie sam Pan Poseł kandydujący także na prezydenta Warszawy poniósł sromotną porażkę przegrywając nawet z Partią Gamoni i Krasnali wystawioną dla hecy przez wrocławskiego mistrza happeningu „Majora” Waldemara Frydrycha, można zinterpretować ten wypadek przy pracy jako konsekwencję faktu, iż jego elektorat nienarodzeni stanowią właśnie, stąd i sam Pan Poseł ma osobisty interes w doprowadzeniu do urodzenia ich za wszelką cenę. Jakkolwiek prawdopodobnie zachodzi niekorzystna dla Pana Posła zależność, że po urodzeniu i wraz z rozwojem umysłowym elektorat odwraca się od niego, jego polityczny postulat może się ziścić: sprawę niedawno poparł abp J. Michalik, a PiS po wyborach samorządowych nie musi już udawać, że jest słodki. Ergo, jeśli podochocą się i inni posłowie dążący do zamiany Polski w jeden wielki dom rekolekcyjny, taki zapis w Konstytucji może zostać przegłosowany i nie ma pewności nawet, czy po tym fakcie utrzyma się w mocy nawet obecnie panująca restrykcyjna ustawa dopuszczająca aborcję jedynie w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia matki, pochodzenia ciąży z przestępstwa oraz nieusuwalnej ciężkiej wady płodu. Są głosy, że do Konstytucji mają być po prostu wprowadzone te same zapisy, co w ustawie, tym samym doprowadzając poprzez podniesienie rangi tego prawa i wymóg konstytucyjnej większości parlamentarnej przy najmniejszej próbie jego modyfikacji do utrudnienia przyszłej zmiany, gdy do władzy dojdzie mądrzejsza ekipa. Są też i obawy, że zapisując w Konstytucji nakaz ochrony życia „od poczęcia do naturalnej śmierci” bez żadnych dodatkowych zastrzeżeń, dokonałoby się tylnymi drzwiami nie tylko zaostrzenie nawet tej restrykcyjnej ustawy, która panuje obecnie, lecz także wykluczenie ewentualnej legalizacji eutanazji. Praktycznie oznaczałoby to ni mniej ni więcej, ale całkowity zakaz aborcji, czyli absolutny nakaz rodzenia bez względu na okoliczności wraz z absolutnym nakazem umierania w rytm degradacji wynikłej z nieuleczalnej choroby lub starości. Nie wątpię, że taki stan prawny byłby najmilszy posłowi Wierzejskiemu, i dlatego chcę podrzucić mu pod rozwagę parę rad, jak uczynić nowe prawo skutecznym. Najgorszą bowiem rzeczą jest stanowić prawo, które później będzie tak łatwe do obejścia, że prawie nieprzestrzegane, a nawet dzisiejszy stan prawny ze względu na aborcję tym się cechuje. Z jednej strony, w szpitalach coraz częściej pod wezwaniem kościelnych patronów, zastraszeni ginekolodzy odmawiają jak jeden mąż dokonania aborcji nawet w przypadkach dopuszczonych prawem i popartych stosownymi dokumentami, tudzież dostęp do badań prenatalnych jest utrudniony nawet dla osób o historii defektów genetycznych w rodzinie lub wcześniejszym potomstwie własnym. Z drugiej jednak strony, po magicznej godzinie 15 i w prywatnych gabinetach, a więc za pieniądze, jest możliwe wszystko, co prowadzi do „przywrócenia menstruacji”. Jedynym problemem jest wykonywanie tych zabiegów w konspiracji, zatem odpowiedzialność za błędy w sztuce jest rozmyta, a i warunki higieny i bezpieczeństwa mogą zagrażać klientkom w lokalach ad hoc przerobionych na pokój zabiegowy i gotowych do ewakuacji. Tak więc mamy stan typowej kato-hipokryzji, w której aborcja prawie nie istnieje, bo nie trafia do oficjalnych statystyk, i niemal martwego prawa, które swą surowością uderza jedynie w kobiety ubogie, nisko wykształcone, niezaradne i zależne od otoczenia a szczególnie mężczyzn nieprzestrzegających kalendarzyka małżeńskiego, a które na domiar nieszczęścia zaszły w ciążę w niewłaściwym momencie. Kobiety zasobne finansowo, intelektualnie silne i pewne swej pozycji w życiu sobie poradzą wybierając nawet w podziemiu aborcyjnym usługodawców z wyższej półki albo wyjeżdżając ze sprawą za granicę (ostatnio Szwecja szykuje się, by nam pomóc tak, jak ongiś my jej). Aby zatem sprawić, by zarówno obecnie panująca ustawa antyaborcyjna jak i jej ewentualne wzmocnienie przez zmiany w Konstytucji stały się faktycznym instrumentem oddziaływania na rzeczywistość społeczną, trzeba zdecydowanie wzmocnić to prawo przez stosowne praktyki kontrolne wobec całego społeczeństwa, a w szczególności wobec grup podwyższonego ryzyka, czyli samych kobiet oraz lekarzy ginekologów. Wierzę głęboko, że znajdzie się dość woli i środków, by tę kontrolę zacieśnić na tyle, że żadne polskie życie zarówno poczęte jak i urodzone ani przed urodzeniem, ani przed ostatnim tchnieniem, na które pozwoli choroba utracone nie zostanie...



Działania kontrolne muszą zatem iść wielotorowo. Kontrolując kobiety, wewnątrz których zawsze może dojść do skutku akt poczęcia, trzeba po pierwsze je zarejestrować wraz z pojawieniem się pierwszej menstruacji i prowadzić ich ewidencję na wzór rejestracji poborowych mężczyzn. Skreślenie z ewidencji następowałoby automatycznie wraz: ze śmiercią własną potencjalnej matki (w terminologii technicznej: jednostki rozrodczej), wniesieniem dokumentacji medycznej stwierdzającej trwałą bezpłodność oraz osiągnięciem wieku menopauzy (o ile nie korzysta z zastępczej kuracji hormonalnej). Z kolei bieżąca kontrola kobiet w wieku reprodukcyjnym, aby być skuteczną i ekonomicznie racjonalną, musi być dostosowana w swej częstotliwości do tzw. Kategorii Zdrowia Moralnego, która byłaby nadawana każdej kobiecie przez stosowny urząd w oparciu o dokumenty typu Świadectwo Moralności wystawiane przez parafię rzymskokatolicką odpowiednią dla miejsca zamieszkania i Obywatelską Milicję Obyczajową (OMO) w postaci jej oddziałów stacjonarnych (SOMO) lub zmotoryzowanych (ZOMO) – ta druga (na wniosek służby stacjonarnej) prowadziłaby nadzór nad kobietami często zmieniającymi swoje miejsce zamieszkania lub przemieszczającymi się w ramach swej pracy zawodowej (stewardessy, biznesmenki, dziennikarki). Najwyższą grupę pod względem zdrowia moralnego stanowiłyby osoby konsekrowane żyjące w katolickich wspólnotach zakonnych i otrzymywałyby jednorazowe urzędowe Poświadczenie Dziewictwa wraz z bezterminowym Certyfikatem Czystości – ich ważność trwałaby tak długo, jak dana osoba pozostaje zakonnicą. Grupę średnią stanowiłyby osoby wyznania rzymskokatolickiego posiadające uregulowane życie religijne i rodzinne, czyli zdolne do okazania certyfikatów stosownych sakramentów św., pośród których wyróżniano by kilka podkategorii w zależności od stopnia zaangażowania religijnego i stanu cywilnego – wśród tej grupy okresowe badania ginekologiczne byłyby podejmowane w okresach od co trzy miesiące, do jednego badania rocznie. Grupę najniższą pod względem zdrowia moralnego (i zarazem najbardziej podejrzaną o zachodzenie w ciążę w sposób nieprzewidywalny) stanowiłyby kobiety bez życia religijnego, czyli agnostyczki, ateistki, absolwentki świeckich szkół wyższych, artystki, pisarki i prawdopodobne członkinie masonerii itp. Ta grupa populacji żeńskiej byłaby poddawana inspekcji ginekologicznej co miesiąc, i w przypadku szczególnych podejrzeń zasygnalizowanych przez funkcjonariuszy OMO, każdej chwili. Rekrutacja kadr OMO byłaby określana na podstawie rozporządzenia premiera, przy czym wydaje się sensownym zatrudniać do tej społecznie doniosłej służby osoby potocznie nazywane Moherowymi Beretami, czyli niebudzące wątpliwości odnośnie swych walorów moralnych osoby skupione wokół Radia Maryja – z uwagi na wiek byłyby zatrudniane w stacjonarnych oddziałach służby. Z kolei mobilne oddziały Milicji byłyby obsadzane dziarskimi, pełnymi niezłomnej determinacji i obdarzonymi gorącymi sercami młodzieńcami z Młodzieży Wszechpolskiej.



Zakładając skuteczne zastraszenie prowadzących prywatną praktykę ginekologów krajowych poprzez wysokie wyroki za zabójstwo dziecka poczętego (można rozsądnie zaproponować od 8 lat pozbawienia wolności do dożywocia) i rozwiniętą sieć dono przepraszam najmocniej: informatorów-wolontariuszy (Osobowych Źródeł Informacji) trzeba koniecznie uniemożliwić opuszczenie kraju kobietom, które mają w sobie to coś, co stanowiąc majątek IV Rzeczypospolitej do nich już nie należy, zwłaszcza z intencją dokonania uszczerbku na tym Dobru Narodowym czasowo tylko w ich łonach zdeponowanym. Dlatego możemy od razu zrezygnować z wejścia do tzw. strefy układu z Schengen, albowiem Matki-Polki nie będą mogły podróżować do zepsutych krajów Unii Europejskiej bez poddania się kontroli granicznej polegającej albo na okazaniu aktualnych wyników badań ginekologicznych, albo na poddaniu się stosownym badaniom na granicy, przy czym każdy stan rzeczy wykazany w tychże badaniach byłby równocześnie zapisywany w paszporcie i centralnym systemie komputerowym, co stanowiłoby podstawę do rozliczenia danej osoby po powrocie z zagranicy. Realizacja niniejszego projektu pozwoli znacznie ograniczyć bezrobocie różnych grup zawodowych oraz emigrację lekarzy: zostaną bowiem stworzone odpowiednie pomieszczenia na przejściach granicznych, będzie trzeba zgromadzić pewną aparaturę medyczną, i powstaną dodatkowe etaty dla lekarzy ginekologów. Zwiększy się znacznie popyt na testy ciążowe i ich produkcja. Aby rzecz całą sfinansować ze środków pozabudżetowych wystarczy uchwalić w Sejmie IV RP ustawę o wprowadzeniu opłat za przekraczanie granicy kraju, podobną do opłaty autostradowej na komercyjnych autostradach. Niniejsze rozwiązanie może wprawdzie ograniczyć ruch transgraniczny obywateli IV RP oraz gości z zagranicy (albowiem dlaczegóż mieliby być z tychże opłat zwolnieni?), co samo w sobie będzie korzystne, albowiem mniej wzorców zachodniej dekadencji i neopogaństwa w ten sposób do naszej Ojczyzny trafiać będzie. A jeżeli ktoś zniechęci się do odwiedzania Polski to nawet lepiej – nie potrzebujemy tu obcych podczas zmieniania jej w IV Rzeczpospolitą! Prosimy nie przeszkadzać! Zaprosimy ich, jak wszystko będzie gotowe. A jeżeli idzie o naszych obywateli, to właściwie za granicę podróżować powinni jedynie ludzie odpowiednio do tego przygotowani pod względem moralno-politycznym, czyli politycy PiS-u (i ewentualnych partii koalicyjnych). Nie trzeba dodawać, że ewentualny powrót do kraju osoby wyjeżdżającej w ciąży bez niej lub urodzonego przez tę osobę dziecka byłby równoznaczny z podejrzeniem popełnienia morderstwa na dziecku poczętym narodowości polskiej i skutkowałby podjęciem w tej sprawie dochodzenia, a w razie potwierdzenia się podejrzeń – śledztwa. W razie udowodnienia zlecenia zabójstwa polskiego dziecka poczętego za granicą wyrodną matkę karano by więzieniem od 5 do 8 lat. Kobiety z grupy najwyższego ryzyka sposobiące się do przekroczenia granicy w stanie błogosławionym a przyłapane na próbie przemycenia za granicę niezarejestrowanej ciąży i posługujące się fałszywymi dokumentami stwierdzającymi brak ciąży lub wręcz dziewictwo podlegałyby internowaniu na czas pozostały do rozwiązania, oprócz oczywiście kary grzywny o wysokości stopniowanej w zależności od recydywy. Stąd też zajdzie potrzeba przygotowania odpowiednich ośrodków odosobnienia Przyszłej Matki Polki, co w połączeniu z koniecznością zatrudnienia personelu medyczno-nadzorującego również wpłynie pozytywnie na walkę z bezrobociem i nie obciąży budżetu państwa, jeżeli ustawodawca postanowi o finansowaniu tych ośrodków z kar finansowych nakładanych na osoby próbujące przemycić za granicę nierejestrowane dziecko poczęte. Oczywiście będzie można konfiskować różne wartościowe przedmioty służące przemytowi poczynając od przedmiotów osobistych, poprzez środki finansowe, a kończąc na środkach niepublicznego transportu bez względu na jego własność, co pomoże złamać fałszywą solidarność pomiędzy przewoźnikiem a pasażerką o nikczemnych intencjach. Niniejsze procedury wpłyną także na technologiczny rozwój IV RP poprzez powszechne zastosowanie wysoko zaawansowanej technologii informatycznej: przykładowo paszporty dla kobiet mogłyby otrzymać formę karty chipowej, na której byłyby rejestrowane wszystkie wyniki badań ginekologicznych oraz kwalifikacja do określonej Kategorii Zdrowia Moralnego wraz z opisem ewentualnych uchybień i wykroczeń popełnionych przez daną osobę w tej sferze. Uznając polskie kobiety za Szczególne Dobro Narodowe, wszelkie próby i pomoc w ich ucieczce z IV RP również byłyby interpretowane jako forma zbrodniczego przemytu i dezercji, zatem i taki akt musiałby być karany więzieniem od lat 3 oraz przepadkiem mienia przy nim używanego.



Dodatkowym sposobem zabezpieczenia Ojczyzny przed zatajeniem ciąży z intencją zabicia dziecka poczętego byłaby ścisła rejestracja zakupów testów ciążowych i konieczność rozliczenia się osoby nabywającej je z wykazanych przez nie wyników. Stąd też przy zakupie takiego testu obowiązkowo legitymowałoby się nabywcę wprowadzając jego dane do centralnej ewidencji, a każdy test ciążowy wyposażony byłby w niepowtarzalny numer, przy czym wprowadzono by także zakaz nabywania tych testów przez mężczyzn (chyba że z notarialnie potwierdzonym upoważnieniem od żony lub zarejestrowanej konkubiny). Po określonym terminie apteka lub bezpośrednio komisariat SOMO otrzymywałyby do wglądu test ciążowy zakupiony przez daną kobietę, zaś niedoręczenie wyniku testu ciążowego byłoby równoznaczne z próbą zatajenia zajścia w ciążę i skutkowałoby natychmiastową inspekcją właściwego organu OMO i przeprowadzeniem pod przymusem badania ginekologicznego. Ponadto, aby efekt wychowawczy był odpowiednio silny, niedopełnienie tych wymogów byłoby zagrożone odpowiednią sankcją karną, np. grzywną o stopniowanej wysokości w razie recydywy z możliwością zamiany na areszt. W ten sposób, nawet kobiety uważające się za wyzwolone, niezależne i pewne siebie wkrótce zostałyby zdyscyplinowane. Więcej: całe libertyńskie środowiska obu płci zostałyby skutecznie spacyfikowane.



Wobec kobiet niepoprawnie dopuszczających się uchybień i wykroczeń w zakresie udostępniania ich dróg rodnych do kontroli, oprócz kar przewidzianych kodeksem stosowano by środek zaradczy w postaci elektronicznej bransolety, które to rozwiązanie mogłoby znaleźć także zastosowanie przy wykrywaniu degenerujących Naród mniejszości seksualnych i obyczajowych (np. homoseksualistów, transwestytów, transgenderystów itp.). Śledzący ich ruchy układ informatyczny (podobny w istocie swego działania do sieci telefonii komórkowej i GPS) stałby się bardzo rozbudowanym centralnym gigakomputerem, w którym z uwagi na nagromadzenie danych i wprowadzenie zautomatyzowanych algorytmów decyzyjnych powstałaby spontanicznie Sztuczna Inteligencja, co będzie ratunkiem dla kraju, w którym naturalnej inteligencji ewidentnie zabrakło.



Zagwarantowanie prawidłowego sposobu umierania, to jest w zgodzie z wynikającymi z Prawa Naturalnego a prowadzącymi do śmierci postępami choroby lub degradacji związanej z wiekiem, można będzie osiągnąć dzięki skądinąd postulowanemu przez LPR przywróceniu kary śmierci. Wystarczy rozciągnąć ją na niedoszłych samobójców oraz wszystkich, którym zostanie udowodnione, że wiedzieli o samobójczym zamiarze i pomogli lub nie przeszkodzili w jego realizacji. Aby uniknąć symulantów próbujących z premedytacją przerzucić uśmiercenie samych siebie na organa państwa możliwa będzie w takich przypadkach zamiana wyroku śmierci na dożywocie w zakładzie karnym o podwyższonym rygorze (umieszczenie niedoszłego samobójcy w dybach uniemożliwiających mu doprowadzenie do skrócenia swojego życia). Dodatkową sankcją będzie odtworzenie pięknych chrześcijańskich zwyczajów dotyczących pochówku skutecznych, a obecnie także niedoszłych, samobójców poddanych egzekucji wyroku śmierci, a mianowicie w niepoświęconej ziemi, na obszarze pochówkowym nacechowanym pogardą społeczności. Z kolei lęk przed posądzeniem o sprzyjanie śmierci ciężko chorych pacjentów spowoduje wśród lekarzy determinację, by poddawać absolutnie wszystkich chorych wszelkim dostępnym zabiegom medycznym mogącym choćby i krótkotrwale przedłużyć procesy metaboliczne pacjenta, dzięki czemu każdy obywatel IV RP do ostatniej chwili będzie czuł ciężar gatunkowy najwspanialszego daru, jakim jest życie.



Podsumowując trzeba stwierdzić, że dodatkowym i szalenie pożytecznym efektem społecznym wprowadzenia niniejszych zmian ustawowych będzie wzrost chociażby i powierzchownej katolickiej pobożności umotywowany chęcią uplasowania się w jak najwyższej Kategorii Zdrowia Moralnego i zmniejszenia częstotliwości ginekologicznych badań kontrolnych. Równocześnie spełnimy marzenia Ojca Świętego pokazując zlaicyzowanej Europie, jak dbać o archaiczne wartości i wymuszać ich spełnianie przez absolutnie całe społeczeństwo przy zastosowaniu najnowszych zdobyczy technologicznych. Wreszcie, doprowadzimy do wzorcowego przyrostu naturalnego dowodząc, że można to osiągnąć stosunkowo tanim sposobem – poprzez dobrze zorganizowany aparat przymusu, co z kolei pozwoli odciążyć budżet przez rezygnację z wydatków na niepotrzebnie rozbudowaną opiekę nad dziećmi urodzonymi a czynionych obecnie z intencją stworzenia zachęty finansowej do rodzenia dzieci (niefortunne „becikowe”). W ten sposób zlikwidowany zostanie zły i demoralizujący bodziec do rozrodczości w postaci gratyfikacji finansowej, która i tak ma znikomy efekt w porównaniu z kosztami opieki nad nowonarodzonym dzieckiem. Można także liczyć na pozytywne skutki w polityce zagranicznej, gdzie możemy mieć szansę na zadzierzgnięcie bliższych stosunków z krajami islamskimi, a szczególnie z tymi, gdzie prawo państwowe stanowi szariat. Polska może stać się dla Europy pomostem porozumienia z takimi krajami, a dla nich samych możemy stać się źródłem inspiracji odnośnie nowoczesnych sposobów kontrolowania kobiet i ich dróg rodnych, które zbyt ważną są sprawą, by samym kobietom ją pozostawić. Jestem pewny, że Pan Poseł Wierzejski nie zostanie osamotniony w swych wysiłkach na rzecz zmiany naszej Ojczyzny w powyżej nakreślonym kierunku. Niewykluczone, że i sam inicjator powyżej opisanych zmian ustawowych skorzysta na nich w najpiękniejszy z możliwych sposobów. Otóż, jeżeli uda mu się swe koncepcje przeforsować, a na dodatek doprowadzić do wystąpienia Polski z Unii Europejskiej, może być pewny, że po swej (oczywiście) naturalnej śmierci zostanie ogłoszony świętym, przez lud boży nazywanym potocznie św. Wojciechem IV RP, dzięki któremu absolutnie nikt w naszej Ojczyźnie nie będzie mógł powiedzieć, że udało mu się uniknąć urodzenia, a także (poza nielicznymi wyjątkami) – daru naturalnej śmierci.